niedziela, 12 sierpnia 2012

fly so high

cześć w niedzielne południe :)
siedzę sobie w domu, przecież to lubię, tylko że pół mojej rodziny gdzieś wyparowało z domu, a ja nie wiem gdzie oni są. piszę tutaj chyba tylko po to, żeby pochwalić się moim wczorajszym wspaniałym dniem.
liczę sobie właśnie i tak mniej więcej zrobiłam wczoraj 62 km rowerem, najlepszym rowerem na świecie. marzenia się spełniają, wiecie? szkoda tylko, że te małe, ale się spełniają. od dawna chciałam pojechać w to cudowne miejsce, do którego wręcz zaciągnęłam moją ulubioną towarzyszkę, no i się udało. byłam tam, szczęście nie odstępowało mnie na krok, serce szybciej biło od nadmiaru wspomnień, no i uśmiech nie schodził mi z twarzy nawet na sekundę, także sami widzicie, jak dużo radości może dać wycieczka rowerowa takiej wybrednej osobie jak ja. a wczoraj dostałam fajną wiadomość, więc wiem już, że jak wrócę od brata, to idziemy na rowery w troszkę większym gronie, JAK KIEDYŚ ♥ może w końcu się uda, czekam niecierpliwie!
uciekam teraz do moich obowiązków, a wieczorem spacer. jutro filmy z dziewczynami, a od wtorku Warszawa na kilka dni. no i jak tu nie kochać życia ?! haha, 3majcie sie ;)

I fly so high, I can touch the sky




 


3 komentarze:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. piękne zdjęcia ;-) podziwiam tyle kilometrów zrobionych!
    http://www.ochkarol.blogspot.com/ i teraz ja też tu zarządzam ;-D

    OdpowiedzUsuń