Nudny sobotni wieczór w domu, więc jestem.
Jest naprawdę dobrze, tylko wciąż niektórzy ludzie nie mogą wyjść z mojej głowy. Można skończyć kilkuletnią znajomość jednym zdaniem? Można. Wcale nie miło jest tego doświadczyć, ludzi którzy 'są ważni' tak się nie traktuje. Bardzo mocno przykro, nie mogę przestać o tym myśleć. Zawsze ze świadomością, że jesteś gdziekolwiek i że jesteś czasem dla mnie i że to wszystko wciąż jest ważne, było lepiej. 'Czasem trzeba wszystko stracić, żeby zrozumieć, żeby zobaczyć'.
Jest też parę osób, którzy do niedawna wypełniali najwięcej mojego wolnego czasu. Mam nadzieję, że wszystko jeszcze wróci do normy, że znów z przyjemnością będę jeździła spędzać z Wami czas, że znów będę się śmiać z tego, jak rozpalacie ognisko. Fantastycznie było zbierać się wciąż w tym samym gronie i nie myśleć o niczym innym, niż o tym co dziś pijemy i jak odpowiednio ustawić ławkę, żeby się ogrzać a nie usmażyć.
Są jeszcze osoby z którymi spędziłam sporo czasu w te wakacje. Dziękowałam już za to. Cudownie było budzić się rano i planować dzień, chodzić na miasto bez celu, krążyć po najlepszych ulicach i uciekać od ludzi. Chodzić w fajne miejsca, przyjmować zaproszenia, chodzić na festyny i rzygać na nich tęczą, głaskać jeża pod wiatą i bać się ptaków w szopie. Fajnie było widzieć Cię zaspaną rano albo spotykać się w połowie drogi i obierać ziemniaki dla mojej mamy i śmiać się z jajek w proszku. Fajnie też było denerwować się naszym wymarzonym wyjazdem nad jezioro i fajnie było oglądać razem american pie.
Byłam szczęśliwa budząc się rano i widząc za każdym razem sms na dzień dobry i odbierając wszystkie śmieszne mmsy i wiadomości. Fajnie było męczyć się tyle, żeby wjechać rowerem pod głupią górkę i fajnie było kłócić się o to kto pierwszy zaśnie. Lubiłam te wszystkie rozmowy o niczym i udawanie smutnych, podobało mi się morze i podziwianie kolorowego zachodu słońca.
Przeszłość mam piękną, a ja kocham rozpamiętywać stare czasy, bo są tego naprawdę warte. Szkoda, że na dzień dzisiejszy nie mam żadnego z was przy sobie, chociaż w sumie nie wszystkich bym nie chciała. Wiem, że nie wszyscy mnie skreślili. Było cudownie, ale teraz też fajni ludzie mnie otaczają, niektórzy niezmiennie są przy mnie. Dużo mnie nauczył ten rok, wiele się zmieniło, poznałam się na niektórych ludziach, jedni odeszli drudzy przyszli, taka kolej rzeczy. W sumie to żyje się cudnie i już od dawna nie płaczę ;-)
Święta pojutrze i choć z roku na rok coraz mniej je czuję i mniej je raduję, to czekam na nie, bo lubię jeść pierogi babcine ze wszystkimi, lubię jak jest rodzinnie i to się nigdy we mnie nie zmieni.
KTO BY ZGADŁ, ŻE ODEJDZIESZ PO TYM CO
PRZESZLIŚMY, JAKIE MIELIŚMY SZCZĘŚCIE





























