Drogi blogspocie,
przegrałeś z tumblr.
Jedak zawsze będę Cię pamiętać.
Będę tu zaglądać.
Zbiorę się w sobie i napiszę tu coś z czego będziesz dumny.
Coś zgasło, czasem coś gaśnie i potrzeba czasu aby się z tym oswoić.
niedziela, 24 sierpnia 2014
wtorek, 10 czerwca 2014
wszystko w jednym
Próbuję już trzeci raz coś tutaj dodać, mam nadzieję, że ta próba zakończy się powodzeniem.
Chyba gdyby nie to, że nie potrafię napisać notki na telefonie, pisałabym tutaj częściej bo komputer to dla mnie coraz większa abstrakcja. Dużo się działo w ostatnim czasie, większość czasu wspominam dobrze, ale częściej myślę o tym co przede mną. A przede mną bardzo dużo. Maj i czerwiec to zdecydowanie zwariowane miesiące! Aż sama się dziwie, że mam na nie siłę, bo to zupełnie inny czas mojego życia niż był do tej pory. Jestem tak bardzo szczęśliwa, że mam do kogo otworzyć gębę i że mam z kim wyjść kiedy chcę i że jestem kochana przez takich ludzi, którzy dozgonnie będą w moim sercu i to już się nigdy nie zmieni. Często o tym myślę, o tym czym ja sobie zasłużyłam na to traktowanie? Przecież jestem tylko rozleniwioną, nudną dziewczyną. Mam jedynie fajne buty, ale to od dzisiaj, więc to nie może być powód ich sympatii. Ja po prostu jestem, mam tyle wad, a oni mnie kochają i lubią. Dlaczego? Nie rozumiem. Pozostaje mi tylko zastanawiać się nad tym dalej i cieszyć się szczęściem, które od nich dostaje. Szczęście jest naprawdę wszędzie i musiałam skończyć 17 lat żeby to dostrzec.. Jestem w 100% wdzięczna losowi za to co mi do tej pory przygotował, nie mam zupełnie na co narzekać, chociaż oczywiście często to robię, ale później się opamiętuję, raz szybciej, raz później, ale zawsze. Maj, który już za mną to mój ulubiony miesiąc i tak będzie już zawsze. Tegoroczny czerwiec, jego wypełnione po brzegi weekendy też sprawiają, że bez przerwy się śmieję. Piękne Barczewo i wyciągnięte w trakcie pobytu tam wnioski poprawiają mi humor do dziś, przepyszne McFlurry Oreo w towarzystwie jeszcze słodszego człowieka to cudowny pomysł na spędzenie chwili razem, kolacja godna najwyższej oceny Magdy Gessler, którą przygotowały moje dwie przyjaciółki to też szczęście, którego się nie spodziewałam. Przyjaciółki, które od pewnego czasu świetnie czują się w swoim towarzystwie beze mnie, a ja cieszę się, że jedna z nich już nie czuję się samotna, gdy ja nie mogę jej poświęcić czasu. Nowe buty to szczęście ogromne, bo były moim marzeniem, w dodatku dostałam je od mojego osobistego dostawcy, który przywiózł towar pod sam dom i cieszy się z nich tak samo jak ja. Czwartkowy dzień w Toruniu od dziś cieszy mnie znacznie bardziej, bo wiem, że jedzie ze mną moja M, nie mogę się doczekać! I soboty, czyli zakupów i morza z trójką także najbliższych mi ludzi.Czekam na to już tyle czasu, że po prostu musi być wspaniale. Później kolejny weekend z głosem Piotra Roguckiego, czyli w końcu jakiś koncert! I to wcale nie byle jaki, tak długo o nim marzyłam... Później to już tylko koniec roku, pakowanie i wylot. Czyli lipiec, którego tak cholernie się boję. Paraliżuje mnie strach od środka, ale jak pomyślę o kolejnych marzeniach, które spełnię dzięki miesiącowi w Anglii to robi mi się dużo lżej. Tym bardziej, że marzenia zostaną spełnione poprzez moją ciężką pracę, więc pojawi się dodatkowa satysfakcja, że sama sobie na to wszystko zapracowałam. Mam tylko nadzieję, że tęsknota pozwoli mi normalnie tam funkcjonować. Oprócz tego wszystkiego muszę także pamiętać, że na tym świecie są osoby, które próbują zniszczyć moje szczęście i udaje im się to. Ale w sumie warto było się przejąć, żeby później usłyszeć tyle ciepłych słów. Szczerych. Muszę pamiętać, żeby nie ufać każdemu, a to takie trudne..
Dziękuję Wam, że jesteście ze mną M.B.P.M.B.B.D.P.S.B.I., super z was ludzie
Chyba gdyby nie to, że nie potrafię napisać notki na telefonie, pisałabym tutaj częściej bo komputer to dla mnie coraz większa abstrakcja. Dużo się działo w ostatnim czasie, większość czasu wspominam dobrze, ale częściej myślę o tym co przede mną. A przede mną bardzo dużo. Maj i czerwiec to zdecydowanie zwariowane miesiące! Aż sama się dziwie, że mam na nie siłę, bo to zupełnie inny czas mojego życia niż był do tej pory. Jestem tak bardzo szczęśliwa, że mam do kogo otworzyć gębę i że mam z kim wyjść kiedy chcę i że jestem kochana przez takich ludzi, którzy dozgonnie będą w moim sercu i to już się nigdy nie zmieni. Często o tym myślę, o tym czym ja sobie zasłużyłam na to traktowanie? Przecież jestem tylko rozleniwioną, nudną dziewczyną. Mam jedynie fajne buty, ale to od dzisiaj, więc to nie może być powód ich sympatii. Ja po prostu jestem, mam tyle wad, a oni mnie kochają i lubią. Dlaczego? Nie rozumiem. Pozostaje mi tylko zastanawiać się nad tym dalej i cieszyć się szczęściem, które od nich dostaje. Szczęście jest naprawdę wszędzie i musiałam skończyć 17 lat żeby to dostrzec.. Jestem w 100% wdzięczna losowi za to co mi do tej pory przygotował, nie mam zupełnie na co narzekać, chociaż oczywiście często to robię, ale później się opamiętuję, raz szybciej, raz później, ale zawsze. Maj, który już za mną to mój ulubiony miesiąc i tak będzie już zawsze. Tegoroczny czerwiec, jego wypełnione po brzegi weekendy też sprawiają, że bez przerwy się śmieję. Piękne Barczewo i wyciągnięte w trakcie pobytu tam wnioski poprawiają mi humor do dziś, przepyszne McFlurry Oreo w towarzystwie jeszcze słodszego człowieka to cudowny pomysł na spędzenie chwili razem, kolacja godna najwyższej oceny Magdy Gessler, którą przygotowały moje dwie przyjaciółki to też szczęście, którego się nie spodziewałam. Przyjaciółki, które od pewnego czasu świetnie czują się w swoim towarzystwie beze mnie, a ja cieszę się, że jedna z nich już nie czuję się samotna, gdy ja nie mogę jej poświęcić czasu. Nowe buty to szczęście ogromne, bo były moim marzeniem, w dodatku dostałam je od mojego osobistego dostawcy, który przywiózł towar pod sam dom i cieszy się z nich tak samo jak ja. Czwartkowy dzień w Toruniu od dziś cieszy mnie znacznie bardziej, bo wiem, że jedzie ze mną moja M, nie mogę się doczekać! I soboty, czyli zakupów i morza z trójką także najbliższych mi ludzi.Czekam na to już tyle czasu, że po prostu musi być wspaniale. Później kolejny weekend z głosem Piotra Roguckiego, czyli w końcu jakiś koncert! I to wcale nie byle jaki, tak długo o nim marzyłam... Później to już tylko koniec roku, pakowanie i wylot. Czyli lipiec, którego tak cholernie się boję. Paraliżuje mnie strach od środka, ale jak pomyślę o kolejnych marzeniach, które spełnię dzięki miesiącowi w Anglii to robi mi się dużo lżej. Tym bardziej, że marzenia zostaną spełnione poprzez moją ciężką pracę, więc pojawi się dodatkowa satysfakcja, że sama sobie na to wszystko zapracowałam. Mam tylko nadzieję, że tęsknota pozwoli mi normalnie tam funkcjonować. Oprócz tego wszystkiego muszę także pamiętać, że na tym świecie są osoby, które próbują zniszczyć moje szczęście i udaje im się to. Ale w sumie warto było się przejąć, żeby później usłyszeć tyle ciepłych słów. Szczerych. Muszę pamiętać, żeby nie ufać każdemu, a to takie trudne..
Dziękuję Wam, że jesteście ze mną M.B.P.M.B.B.D.P.S.B.I., super z was ludzie
niedziela, 27 kwietnia 2014
creating days&memories
Chyba po raz pierwszy jestem tutaj z czystej zazdrości, szczerej zazdrości o piękną notkę na blogu mojej małej sówki, która zmotywowała mnie do obecności tutaj.
Będę się chwalić tym jak dobrze się czuję i jak dobrymi ludźmi się otaczam. Weekend, który wielkimi krokami dobiega końca dał mi sporo do myślenia i wiele mnie nauczył. To tylko dwa dni, a tak wiele można zrozumieć. Dwa dni tak wyczerpujące i wspaniałe, w większości wypełnione uściskami, uśmiechem i kotletami schabowymi w połączeniu z wódką i colą. Nie miałam czasu nawet do końca dopić kubka kawy, bo czas gonił do kolejnych odwiedzin, do kolejnego 'sto lat', do sali wypełnionej po brzegi eleganckimi ludźmi słuchającymi tylko mnie, choć przez moment, do kolejnej 5letniej dziewczynki która widzi we mnie największą przyjaciółkę bo pozwoliłam jej nosić swoją bransoletkę i w końcu do uśmiechów moich ukochanych najbliższych ludzi, uśmiechów na MÓJ widok. Naprawdę czuję że żyję w takich chwilach i tylko dla takich chwil żyję, to wszystko jest takie cudowne choć drobne i z pozoru nic nieznaczące. Błąd, bo nie ma wspanialszego gestu niż wtedy, kiedy ktoś uśmiecha się gdy Cię zobaczy i wiesz, że ten uśmiech jest tylko Twój. Nie jestem w stanie zliczyć, ile razy w ciągu ostatniego tygodnia usłyszałam jak pięknie wyglądam, jak jestem kochana i godna zaufania, że jestem jak lalka, że miło mnie widzieć i jak dobrze że jestem. Tyle ciepła, zrozumienia i współczucia zostało mi przekazane, że nie sposób się nie uśmiechać. Sama świadomość tego, że ktoś robi coś dla mnie, wyłącznie dla mnie, że ktoś poświęca mi czas bo tego potrzebuje, podbudowuje mnie i daje mnóstwo sił. Mój adres na kopercie, pięć stron listu i tysiące słów kierowanych do mnie to już w ogóle obłęd.
Teraz, kiedy już wszystko głębiej zakorzenione i bardzo ważne, staje się coraz lepsze, kiedy wszystko dobrzeje- nabieram sił i mam przed oczami tylko dobre momenty przeszłości i przede wszystkim nadzieję na piękne jutro i piękne całe życie. Słowa "wierzę, że najlepsze jest jeszcze przed nami' nabrały znowu sensu i nadziei, godzina w odpowiednim miejscu z odpowiednimi ludźmi to powinien być obowiązek by czuć się spełnionym i zadbanym. To było miłe spotkać się po roku w tym samym miejscu, pierwszy raz autem zamiast roweru.
Nie byłabym sobą gdybym w towarzystwie tych wszystkich cudowności nie wspomniała o kobiecie, bez której byłabym zupełnie kimś innym, która codziennie pije ze mną kawę waniliową, za którą nie przepada ale ważne, że to moja ulubiona, która robi mi kanapki do szkoły i śmieje się ze mną z mojego bzdurzenia i która zawsze widzi rozwiązanie z każdego problemu, jesteś moim cudem.
![]() |
| enjoy the little things |
![]() |
| jesteś super i super że jesteś! |
![]() |
"Teraz kiedy jesteśmy już tak blisko,
nie mam pojęcia jak ja bez Ciebie żyłam"
|
![]() |
| "I chcę wywoływać tylko piękny uśmiech na Twojej twarzy" |
![]() |
| "To oni są dziwni czy my?"
po burzy zawsze wychodzi słońce! ;)
|
poniedziałek, 21 kwietnia 2014
21x11
Jestem, bo chyba coś się zmienia. Chcę to napisać tutaj, bo dawno nie pisałam czegoś ot tak fajnego. Chyba będzie znowu dobrze :) Gruntowne zmiany zaczęłam nie tylko w moim pokoju, ale i w sobie i z tego jestem dumna najbardziej. Pierwszy raz od dawna jestem z siebie dumna, jest cudnie! Już nie czuję, że z każdym mniej mam coraz mniej, coś się skończyło, mimo że czas przemija, a pamięć nie. Zapowiada się naprawdę rewelacyjna wiosna, po brzegi wypełniona różnymi ludźmi i zamierzam wykorzystać to wszystko w 100%.Dawno nie było tak dobrze, ogólnie dobrze, niech to trwa jak długo się da.
♥ ♥ ♥ ♥ ♥
sobota, 12 kwietnia 2014
what happened?
Hej.
Chociaż może witam pasowałoby bardziej, bo hej to za optymistycznie. A optymizmu to u mnie dziś niedowaga.
Wystarczy na sekundę znaleźć się w złym miejscu w nieodpowiednim czasie a Twój umysł przepełniają miliony myśli, uczucia przedzierają się przez Twoją duszę a Ty nie potrafisz się opanować. Świat jest zły, coraz bardziej. Krótkie momenty skupienia to ostatnio to, co wychodzi mi najlepiej, jak w solowej płycie Rojka - składam się z ciągłych powtórzeń - moje nowe uzależnienie. Już jedyne, bo wieczne siedzenie w domu i kłęby myśli zabrały to co we mnie najlepsze- ludzkość. Coraz częściej łapie się na tym, że wole unikać wszystkiego i wszystkich. Kiedyś było zupełnie odwrotnie, nie lubiłam życia samotnika. Dlaczego ciągłe wracam do tego cholernego 'kiedyś'? Może dlatego, że ostatnio przeszłość to jedyne co mam, bo teraźniejszość to ja mam nijaką. Może już czas powiedzieć dosyć? Potrzebuje uwierzyć w coś, co pozwoli mi funkcjonować jak człowiek w wieku niespełna 18 lat, nie 65. Problem mam z tym, że nikt mnie nie rozumie. Nikt nie zdaje sobie sprawy, że powinien spróbować... Chyba czas zacząć robić wszystko po kolei, tak jak powinnam, chodzić tam gdzie mnie jeszcze nie było, a przede wszystkim stłumić głos w niektórych sytuacjach, może lepiej na tym wyjdę.
PS, dlaczego nie dajesz mi spać spokojnie?
TYLKO NIE MÓW MI, ŻE CHCIEĆ TO MÓC :)
czwartek, 27 marca 2014
nic, dosłownie
Witam garstkę moich obserwatorów w ten prawie idealny wieczór, w moim nudnym, monotonnym świecie, o którym beztroska i sielanka już dawno zapomniały. Lubię ten świat, nawet jak jest do szpiku kości nudny, to wiem, że to właśnie jestem ja i tu właśnie jest moje miejsce. Uszczęśliwia mnie jednak fakt, że nie przywiązuje już dużej wagi do rozczarowań, od których aż się roi. Nigdy nie lubiłam mieć swojego świata tylko dla siebie, uważałam, że zwyczajnie to do mnie nie pasuje. Dziś wiem, że to był błąd, bo coraz częściej moim światem dzielę się tylko ze sobą. Myślę, że to przez to, że tak często jestem na niego skazana. Fatalnie się z tym czuje, ale to nie jest, o dziwo, przykre. Nie mogę stwierdzić, że przestrzeń mojego jednoosobowego łóżka, moja niezastąpiona poduszka, kubek gorącej kawy i dobra książka to mój ulubiony świat. Mogę to jednak nazwać jedynym światem jaki mam. Skończyło się wszystko oprócz zapasu kawy w półce. Ja się już przyzwyczaiłam. Ja. Przecież nie jestem pępkiem świata, chociaż może często się tak zachowuję. Mam tego świadomość. Mam jeszcze jedną. Świadomość nowej mnie, której nikt chyba nie zauważył. Tylko ja. Znowu ja. Chyba nikomu to nie przeszkadza. Nikt nie narzeka, nikt nie pyta. Podobno każda zmiana jest dobra. Nie lubię słowa podobno. Ludzie się zmieniają, to fakt towarzyszący mi jakoś od drugiej klasy gimnazjum, kiedy zrozumiałam jego sens. I to właśnie tutaj tkwi problem. Prawie wszyscy ludzie, których nazywam i nazywałam przyjaciółmi się zmienili, więc dlaczego miałabym nie pójść w ich ślady? Najgorzej jest wtedy, kiedy ktoś zachowuje się tak, jak nigdy dotąd, robi coś czego nigdy wcześniej by nie zrobił. Widzisz to i milczysz. Boisz się zwrócić na to uwagę, boisz się ignorancji. Milczysz. Jest Ci przykro, ale milczysz, uważasz, że to najlepsze wyjście. Nie wiem czy jeszcze gorzej, ale na pewno źle jest wtedy, kiedy już jakimś dziwnym (albo szczęśliwym) trafem udaje Ci się zamienić kilka zdań z kimś, kto kiedyś wypełniał Twój wolny czas i lubił to robić. Masz nadzieję, że się zainteresuje Twoim aktualnym wolnym czasem. Robi to. Cieszysz się. Robi to tylko po to, żeby za chwilę stwierdzić, że zapomniał o swoich wcześniejszych planach. 'Może uda się następnym razem' -dodaje. Coś wtedy pęka w Tobie, masz ochotę odwrócić się i odejść żeby nie widział Twoich zeszklonych oczu. Co robisz? Tłumisz emocje i słuchasz opowiadań, jak cudownie spędził poprzedni wieczór, dzień, weekend. Bądź bliski dla bliskich. Kim są bliscy?
wtorek, 4 lutego 2014
still in love / setny post!
Cześć moja gromadko czytelników!
Moim celem na ferie było napisanie tutaj i w końcu się zdecydowałam. Standardowo nie wiedziałam jak zacząć i nie wiem co tutaj pisać, mam nadzieję, że wyjdzie z tego ciekawa całość ;-)
Wiele się zmieniło podczas mojej półrocznej nieobecności tutaj, naprawdę dużo. Przede wszystkim utwierdziłam się w przekonaniu, że zbyt szybko przywiązuje się do ludzi i ufam byle komu... Miniona jesień była dla mnie koszmarem, choć grudzień pobił każdy miesiąc zeszłego roku, smutek i rozpacz wypełniły go po brzegi. Ten koszmar jeszcze często mi się śni. nigdy nie pomyślałabym, że człowiek w rozmowach z ludźmi może władać naprawdę mocnymi słowami określającymi miłość i przyjaźń, które tak naprawdę nie mają żadnego znaczenia. To trudne zapomnieć o człowieku, który stanowił Twoją codzienność i do tej pory mi się to nie udało mimo, że oddawałam całą siebie żeby pomóc i dotrzymywać towarzystwa. Cała moja dobroć, życzliwość i dobre rady zostały mi wynagrodzone kłamstwem i to boli jak nic innego. Chyba nigdy nie zmieni się we mnie ta nadmierna sentymentalność i tęsknota za przeszłością, nigdy nie nauczę się żyć chwilą, taka już jestem. Niestety prawda jest taka, że tęsknię ale nauczyłam się z tym żyć. A życie mam fajne mimo wszystko! Całe szczęście krąg moich przyjaciół nie zmalał jeszcze do minimum, choć zmalał znacznie...i to bardzo przykre. Ci najważniejsi zostali i wypełniają mi codzienność swoimi uśmiechami. Mam wrażenie, że zostaną już zawsze i mam też nadzieję, że tak właśnie będzie.
Czas zmienia wszystko, wszystkich i mnie. Zmieniłam się bardzo mocno, widzę to każdego dnia, ale nadal przejmuję się każdą błahostką, robię problemy z niczego i nadal szybko się denerwuje i zamartwiam. I wciąż niezmiennie kocham tego samego człowieka, tylko jego jednego, bo podobno można kochać dwie osoby jednocześnie.
nie wiem kiedy pojawię się już ponownie, to będzie ciężki rok, mój rocznik wkroczył w 'fazę 18' a ja łącznie z moją babcią nadal w to nie dowierzamy.
![]() |
| ja i moja odwieczna przyjaciółka na zawsze |
![]() |
| mój najwierniejszy przyjaciel, najważniejszy bąbel ♥ |
![]() |
| ja i moja prawa ręka, młodsza siostrzyczka |
![]() |
| ja i mój kumpel ze szkolnej ławki, dorosły superbraciszek |
![]() |
| ja i moja blondsiostrzyczka, której ostatnio coraz więcej w moim życiu |
![]() |
| choć już tracę wiarę, że najlepsze jest jeszcze przed nami.. to ja i mój najwspanialszy brat i to za czasem z nim spędzonym tęsknie najbardziej |
![]() |
| a to niezastąpiony właściciel mojego serca ♥ ♥ ♥ |
![]() |
| a to tylko ja, |
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)














