sobota, 12 kwietnia 2014

what happened?

Hej.
Chociaż może witam pasowałoby bardziej, bo hej to za optymistycznie. A optymizmu to u mnie dziś niedowaga. 
Wystarczy na sekundę znaleźć się w złym miejscu w nieodpowiednim czasie a Twój umysł przepełniają miliony myśli, uczucia przedzierają się przez Twoją duszę a Ty nie potrafisz się opanować. Świat jest zły, coraz bardziej. Krótkie momenty skupienia to ostatnio to, co wychodzi mi najlepiej, jak w solowej płycie Rojka - składam się z ciągłych powtórzeń - moje nowe uzależnienie. Już jedyne, bo wieczne siedzenie w domu i kłęby myśli zabrały to co we mnie najlepsze- ludzkość. Coraz częściej łapie się na tym, że wole unikać wszystkiego i wszystkich. Kiedyś było zupełnie odwrotnie, nie lubiłam życia samotnika. Dlaczego ciągłe wracam do tego cholernego 'kiedyś'? Może dlatego, że ostatnio przeszłość to jedyne co mam, bo teraźniejszość to ja mam nijaką. Może już czas powiedzieć dosyć? Potrzebuje uwierzyć w coś, co pozwoli mi funkcjonować jak człowiek w wieku niespełna 18 lat, nie 65. Problem mam z tym, że nikt mnie nie rozumie. Nikt nie zdaje sobie sprawy, że powinien spróbować... Chyba czas zacząć robić wszystko po kolei, tak jak powinnam, chodzić tam gdzie mnie jeszcze nie było, a przede wszystkim stłumić głos w niektórych sytuacjach, może lepiej na tym wyjdę. 

PS, dlaczego nie dajesz mi spać spokojnie?


TYLKO NIE MÓW MI, ŻE CHCIEĆ TO MÓC :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz