sobota, 22 grudnia 2012

hohoho

Nudny sobotni wieczór w domu, więc jestem.
Jest naprawdę dobrze, tylko wciąż niektórzy ludzie nie mogą wyjść z mojej głowy. Można skończyć kilkuletnią znajomość jednym zdaniem? Można. Wcale nie miło jest tego doświadczyć, ludzi którzy 'są ważni' tak się nie traktuje. Bardzo mocno przykro, nie mogę przestać o tym myśleć. Zawsze ze świadomością, że jesteś gdziekolwiek i że jesteś czasem dla mnie i że to wszystko wciąż jest ważne, było lepiej. 'Czasem trzeba wszystko stracić, żeby zrozumieć, żeby zobaczyć'. 
Jest też parę osób, którzy do niedawna wypełniali najwięcej mojego wolnego czasu. Mam nadzieję, że wszystko jeszcze wróci do normy, że znów z przyjemnością będę jeździła spędzać z Wami czas, że znów będę się śmiać z tego, jak rozpalacie ognisko. Fantastycznie było zbierać się wciąż w tym samym gronie i nie myśleć o niczym innym, niż o tym co dziś pijemy i jak odpowiednio ustawić ławkę, żeby się ogrzać a nie usmażyć. 
Są jeszcze osoby z którymi spędziłam sporo czasu w te wakacje. Dziękowałam już za to. Cudownie było budzić się rano i planować dzień, chodzić na miasto bez celu, krążyć po najlepszych ulicach i uciekać od ludzi. Chodzić w fajne miejsca, przyjmować zaproszenia, chodzić na festyny i rzygać na nich tęczą, głaskać jeża pod wiatą i bać się ptaków w szopie. Fajnie było widzieć Cię zaspaną rano albo spotykać się w połowie drogi i obierać ziemniaki dla mojej mamy i śmiać się z jajek w proszku. Fajnie też było denerwować się naszym wymarzonym wyjazdem nad jezioro i fajnie było oglądać razem american pie.
Byłam szczęśliwa budząc się rano i widząc za każdym razem sms na dzień dobry i odbierając wszystkie śmieszne mmsy i wiadomości. Fajnie było męczyć się tyle, żeby wjechać rowerem pod głupią górkę i fajnie było kłócić się o to kto pierwszy zaśnie. Lubiłam te wszystkie rozmowy o niczym i udawanie smutnych, podobało mi się morze i podziwianie kolorowego zachodu słońca. 
Przeszłość mam piękną, a ja kocham rozpamiętywać stare czasy, bo są tego naprawdę warte. Szkoda, że na dzień dzisiejszy nie mam żadnego z was przy sobie, chociaż w sumie nie wszystkich bym nie chciała. Wiem, że nie wszyscy mnie skreślili. Było cudownie, ale teraz też fajni ludzie mnie otaczają, niektórzy niezmiennie są przy mnie. Dużo mnie nauczył ten rok, wiele się zmieniło, poznałam się na niektórych ludziach, jedni odeszli drudzy przyszli, taka kolej rzeczy. W sumie to żyje się cudnie i już od dawna nie płaczę ;-)
Święta pojutrze i choć z roku na rok coraz mniej je czuję i mniej je raduję, to czekam na nie, bo lubię jeść pierogi babcine ze wszystkimi, lubię jak jest rodzinnie i to się nigdy we mnie nie zmieni.

KTO BY ZGADŁ, ŻE ODEJDZIESZ PO TYM CO 
PRZESZLIŚMY, JAKIE MIELIŚMY SZCZĘŚCIE













czwartek, 13 grudnia 2012

merry christmas biczys

już tęsknię. było naprawdę cudownie, cztery godziny podróży do Warszawy i najciekawsze opowieści kierowcy, przemiłe powitanie i zakupy na dobry wieczór. szybka kolacja i granie w szachy do 2 w nocy. piątek absolutnie najbardziej zabiegany dzień jaki kiedykolwiek przeżyłam - urzędy, głośniki, sala, jedzenie, wódka, napoje, Piotr i Paweł, Auchuan, Wisła, CH CH, kosmetyczka, kwiaty, fryzjer, JEDZENIE JEDZENIE JEDZENIE, kawa, chłopcy i xbox, kabanosy z bułką w samochodzie, muzyka i milion nerwów, telefonów i podniesionych głosów. i uśmiechów przede wszystkim ;)
sobota piękniejsza niż mogłam sobie wymarzyć, przesympatyczni ludzie. niedziela ogólnie baaardzo leniwa.
tydzień w szkole - śmieszny wręcz,  ludzie są czasem tacy żałośni i fałszywi, że nie mogę uwierzyć.
a poza szkołą to śpię i to jest najlepsze co mi ostatnio wychodzi, smutne...
historia lubi się powtarzać.. czyżby ? czas pokaże.
plany na weekend znów poszły się jebać, ostatnio wszystko się jebie tak mocno, że aż miło popatrzeć. ale przynajmniej odwiedzę mojego KOCHANEGO ciasteczkowego potwora, szykuj dużo jedzenia i przygotuj uśmiech na widok prezentu mikołajkowego dla Ciebie :)
ulubiona płyta w głośnikach herbata z miodem i mogę tu zgnić.
10 dni i znów was widzę ;) 28 dni i znów odpłyniemy w piękny niebyt


kawa najlepiej z niego smakuje :)


najlepsze kapcie!!!









chora Magdusia ze słodkim Mikołajem ♥!
trzymaj się ludzi, którzy chcą Ci pomóc, przyjaciele to od Boga największy bonus, Ziomuś.

poniedziałek, 3 grudnia 2012

uuuuaa aż wierzyć mi się nie chce, że tyle mnie tutaj nie było. jestem leniwa, czasem bardzo mi to przeszkadza, ale generalnie da się z tym żyć. nie wiem o czym mam tutaj pisać, czas leci, za mną kolejne dwie bardzo udane imprezy, z najlepszymi mordami na świecie, moja średnia jest w opłakanym stanie, ludzie przychodzą i odchodzą, hajs się zgadza, przyjaciele prawie na swoim miejscu, miłość nadal ssie, plany na najbliższą przyszłość cudowne, pytania na śmieszniutkim portalu i nasze konferencje najlepsze. żyję.
jutro mam tylko 4 lekcje z 8, naprawdę kocham tą szkołę. do szkoły chodzę tylko do czwartku, później jadę do warszawy i znów będzie tak fajnie jak w wakacje. a później 8 grudzień, mocno wyczekiwany piękny dzień grudnia. następnie w planach mamy jakieś zdjęcia w kolejny weekend i chciałabym się spotkać z najlepszymi, poźniej muszę ogarnąć wszystko na 20 grudnia, mam nadzieje na wigilię klasową no i święta, magiczny czas za którym szczerze tęsknię! no i tak to wygląda wszystko, raz lepiej raz szkoda gadać, przyzwyczajam się powoli do ludzkiej głupoty i zachłanności, ostatnio nic mnie już nie dziwi.
obiecuję, że odezwę się jak wrócę do domu, pozdrawiam moich najwspanialszych ludzi










czwartek, 22 listopada 2012

pretty future

siedemnasty za nami, było lepiej niż sobie to wszystko wyobrażałam. pomijając wpadki niektórych osób, ale co to by była za impreza ;) cieszę się, że tyle ludzi się na siebie otworzyło, najlepszy sposób integracji obu klas. w styczniu powtarzamy, obowiązkowo!
wszystko za szybko się zmienia, ale na szczęście wielkimi krokami zbliża się zima, której nie lubię, ale zdecydowanie lepsze to zło, niż smutna jesień. szkoda tylko, że nie będziemy już potrafili wspólnie wyjść na gorącą czekoladę i z uśmiechami na twarzach rozmawiać na nasze ulubione tematy i śmiać się, pękać ze śmiechu. szkoda, że nie będziemy już wymieniać się rękawiczkami, zdzierać gardeł na mieście, uciekać od 'tych' śnieżek i szkoda, że nie będziemy już szukać odpowiedniego sopla, który miał służyć jako nos dla naszego bałwana. nie będziemy już razem czekać na pierwszy śnieg, wszystko pamiętam.
przeszłość mam piękną, ale czas zejść na ziemię, muszę poprawić oceny, przepisać zaległe notatki i usprawiedliwić nieobecności. nie wiem tylko kiedy znajdę czas na to wszystko, bo w tygodniu jestem za bardzo zmęczona, a weekendy zwykle nie mam czasu. jakoś sobie poradzę..
chyba coś się zmieniło we mnie, bo gdyby mnie ktoś dziś zapytał, czy chciałabym wrócić do wcześniejszej rzeczywistości, do starej szkoły i klasy, to wybrałabym liceum. moje dziewczyny są cudowne, na większość nauczycieli nie mam prawa narzekać, jest co prawda dużo nauki, ale przy tych ludziach to nie problem ;) gdybym miała jeszcze raz wybierać szkołę, moja decyzja byłaby taka sama. teraz już wiem, że to wszystko wymagało czasu, żebym przywykła do nowego otoczenia, które na dzień dzisiejszy odpowiada mi bardzo mocno. oczywiście nie zapomnę tego wszystkiego, co mi sie przytrafiło wcześniej, te wszystkie miłe wspomnienia związane z tamtymi czasami mam już głęboko w sercu i moim pamiętniku, a ludzi i nauczycieli będę zawsze miło wspominać.
oby dziś również udało mi się spędzić taki miły wieczór w towarzystwie ulubionej herbaty z miodemi ukochanego serialu, pozałatwiam dzisiejsze sprawy i mam nadzieję, że się ze wszystkim wyrobię.
jeszcze tylko przeżyć jutrzejsze 5 lekcji i zaczynami jeden z najlepszych weekendów ostatnich miesięcy- CZAS NA IMPREZĘ, CIESZĘ SIĘ SZCZERZE. dwie imprezy w jeden weekend, to coś to lubimy najbardziej, luzing kontrol end stej flaj







środa, 14 listopada 2012

jestem, bo wiem, że jest paru ludzi, którzy na to czekają.
dużo się dzieję, dziwię się, że jakoś daję radę ogarnąć natłok obowiązków i całej reszty.
cały ten listopad to najlepszy miesiąc, ale bardzo męczący. w szkole ciągle coś, a ja jestem leniwa. no i każdy weekend zarezerwowany, piękne uczucie. tyle, że nie moge się skupić w tygodniu, bo ciągle wyobrażam sobie nadchodzące superdni. dosłownie nie wierzę, że za 3 dni będzie już 17, ten długo wyczekiwany SIEDEMNASTY dzień listopada. trochę się boję, że nie damy rady wszystkiego ogarnąć, albo, ze  ludzie nie będą zadowoleni i jeszcze jednego się boje. no i pominę już to, że zupełnie nie mam na siebie pomysłu, ale to taki tam szczegół. ehhh ciekawe jak to wszystko będzie wyglądało.
na wieczór mam historię i polski, jutro 2,5 lekcji i w końcu będę w teatrze, później wielkie zakupy we wszystkich supermarketach w mieście, no i piątkowy wieczór w końcu spędzimy razem ;) później nocka no i sobota, czyli kucharki cztery , od rana.
proszę, żeby wszystko się udało
i żeby przyszły tydzień szybko minął bo znów imprezowy weekend się szykuje
czy tylko ja zauważyłam to, że się zmieniłam?
oby grudzień był spokojniejszy, bo chyba trochę przesadzam

dajcie mi siły


ZIOMECZKI




sobota, 3 listopada 2012

serduszko

mój cudowny długi weekend właśnie dobiega końca, bo jutro to dzień wyjęty z życiorysu- książki.
postanowiłam dzisiaj sobie odpuścić, odpocząć, bo za dużo wrażeń jak na długi weekend. a za to jutro czeka mnie pracowity dzień, czas wziąć się w garść i przepisać zaległe notatki, bo przegadane lekcje mają swoje skutki.
nie wiem od czego mam zaczynać, trochę monotonne co weekend dziękować tym wspaniałym ludziom, za idealną atmosferę, za dotrzymanie towarzystwa. nie do opisania! listopad zaczął się lepiej niż przypuszczałam, zaczęłyśmy nasze ulubione spacery 'po nocach', śmianie się i śpiewanie straych przebojów na środku chodnika, zaczęłyśmy nasze narzekanie na zmarznięte ręce, uwielbiam to.
spędziłyśmy w końcu dzień u mojej ukochanej Pusi, brakowało mi tego jak niczego innego, tęskniłam za poczuciem się jak dawniej. było jak kiedyś. kocham czuć się jak dziecko.
zaczęliśmy gorączke weekendowych nocy. takie burżuazyjne domówki to jednak zbliżają ludzi, dobre gitary w kuchni i tańce z maluszkiem na rękach, dobre gubienie kapci, skakanie przez kałuże i dobre tempo przy odprowadzaniu do domu. kocham tą słodką świadomość, że to dopiero początek. ;>
i fajne soboty, bo z wami, fajne błotko, przystanki, spocone głowy i śpiewanie. no i dobra huśtawka i ten smuteczek :*

I NEED YOUR LOVE, I NEED YOUR TIME
WHEN EVERYTHING'S  WRONG 
YOU MAKE IT RIGHT
I FEEL SO HIGH, I COME ALIVE
I NEED TO BE FREE WITH YOU TONIGHT
I NEED YOUR LOVE

generalnie to chciałabym, żeby reszta jakoś sama się ułożyła. ale chyba tak się nie da, szkoda że nikt nie potrafi coś na to zaradzić, lubię jak ludzie sami wychodzą z inicjatywą rozwiązywania konfliktów i problemów, lubię nie mieć za co przepraszać. to chore i nie do wytrzymania. potrzebuję długiej rozmowy, prawdziwej szczerej rozmowy i może coś się zmieni, bo póki co, to ja WYSIADAM

takie jesteśmy panienki!


slodkie,  a co tam
nie zabrakłoby Cię, chcesz czy nie ;*

urzekło mnie ;> wieczór 1 września SERCE


sobota, 27 października 2012

in love everyday

w końcu mam czas dla siebie, dlatego mam nadzieję, że coś lepszego mi tutaj wyjdzie. trochę przykro, bo mój wieczór miał wyglądać zupełnie inaczej. trudno, nie zawracam sobie więcej tym głowy. mam dziś czas i ochotę robić to na co ostatnio owego czasu i chęci mi brakowało.
miło było zobaczyć w nowej szkole dawnych nauczycieli, ulubionych nauczycieli i szczególnie miło było zobaczyć te wszystkie słodkie, małe mordki, z którymi dawniej spędzałam przerwy, zdecydowanie mi tego brakuje. jedyne co mogę zrobić, to schować głęboko w sercu te wszystkie wspomnienia związane z moim ukochanym gimnazjum i wracać do nich bardzo często, czyli tak jak lubię. i mam nadzieję, że za trzy lata tak samo będę pisać na temat liceum, wszystko na to wskazuje, że tak będzie. kończymy drugi miesiąc nauki, a ja jestem już w pełni przekonana do tej szkoły. w sumie jak ludzie są fajni to wszędzie jest dobrze.
dziś czuję, że wszystko wraca na swoje dawne miejsce, na właściwy tor. mam wokół siebie w s p a n i a ł y c h ludzi, których kocham całym swoim miodowym sercem. i nawet sobie nie wyobrażacie jaka jestem wdzięczna, że pomimo szkół, ktore nas poróżniły, czy nawet szkoly w innym mieście, MY nadal trwamy i dajemy radę nadal ze sobą przebywać tak często, jak tylko pozwoli nam na to czas. a czas to frajer, za szybko biegnie, ale na szczęście, umiemy go przegonić i znów uśmiechamy się do siebie wzajemnie, to jest piękne. nie chcę już tego głupiego października, zupełnie nie mój miesiąc, miło, że już się kończy! czekamy na listopad, cały NASZ, od początku do końca.
czas skończyć tą ponurą notkę, przygotować kubek supersłodkiego kakao i rozpocząć mój magiczny wieczór z moją ulubioną Magdą M. na czele
dziękuję, że znów jesteś i jesteśmy takie fajne jak wcześniej, nawet bardziej
dziękuję za wspaniałych kilkanaście godzin, marznięcie na ognisku, swag zdjęcia i zapomniane słuchawki
proszę, żeby wszystkie plany udało nam się zrealizować
lubię mieć 9 nieodebranych połączeń i szukać na gwałt telefonu
i lubię rozmawiać przez telefon z takimi śmiesznymi ludźmi
zdecydowanie LUBIĘ swoje życie, tylko dzięki wam wszystkim, jesteście kochani, pamiętajcie
no i mam miodowe serce dzięki wam, bo czas z wami to tylko miód na serce. czas na miodowe włosy, 3majcie się i doceniajcie przyjaźń, najważniejszą w życiu wartość. 
<3 <3 <3 kocham kocham
słodziaku!

najlepsi na świecie <3
<3! jakie mamy ładne włosy

dziekidziekidziekidziekDZIEKUJE :*