czas leci zbyt szybko, często to powtarzam, ale bardzo mnie to smuci, boje się, że ominie mnie coś ważnego, że nie zauważę czegoś, co powinnam dostrzec, że nie wykorzystam szansy, którą dostanę od ludzi, że nie będę zadowolona z siebie, boję się, że będę zwykłą kobietą duszącą się w świecie pełnym fałszywych ludzi. przeraża mnie przyszłość i chciałabym mieć z kim o tym rozmawiać. wszystko można robić lepiej. czuję niedosyt, mam dosyć tylu zmarnowanych chwil. ostatnie dwie noce spędziłam na leżeniu i rozmyślaniu, byłam odcięta od świata zewnętrznego zupełnie, z wyłączonym telefonem wyobrażałam sobie wszystko inaczej, mój inny świat, w którym po każdej porażce staję się silniejsza, taka zupełnie inna Magda, bez tych wszystkich zmartwień i obaw, którymi zadręczam się wciąż i wciąż. byłoby świetnie gdyby to weszło w życie, ale nie widzę na to większych szans. próbowałam tyle razy zmienić siebie, mniej przejmować się otaczającymi mnie ludźmi, ale zawsze bez rezultatów. taka już moja natura, ale pogodzić się z tym jest mi jeszcze trudniej. a wszystko dlatego, że chciałabym za sześćdziesiąt lat stanąć na tarasie, zachwycać się kolorowym zachodem słońca i z czystym sumieniem przyznać samej sobie, że byłam dobrym człowiekiem, taką mam wizję, że zaraz to chyba sobie narysuję.
koniec tego smucenia, ludzie kończą nam się wakacje, no i tutaj mogę nawiązać pierwszej części notki - czuję, ze nie zrobiłam wszystkiego co mogłam zrobić, że nie wykorzystałam ich najbardziej jak się dało. ale mimo to to były dobre wakacje. nie chce mi się ich podsumowywać bo nie jestem w tym dobra, ale dziękuję ludziom, bo gdyby nie ludzie, którzy wypełniali mój czas to byłabym nikim. chylę czoło, przed tymi wspaniałymi osobami, z którymi spędzałam czas, DZIĘKUJĘ Z CAŁEGO SERCA ♥
lepszego zakończenia wakacji nie mogłam sobie chyba zaplanować, cały tydzień coś robiłam, jutro słodki dzień a wieczorem ognisko znowu z ludźmi, którym z góry dziękuję, bo wiem, że będzie pięknie, nie ma innej opcji. w niedziele odpoczywam a w poniedziałek razem z koleżanką z nowej klasy rozpoczynam nowy etap w naszym życiu o nazwie "liceum", o zgrozo, jak to brzmi...
miło czasem usłyszeć zwyczajne " dobrze, że jesteś" :)












.jpg)



