piątek, 31 sierpnia 2012

always somewhere

dostałam rozkaz napisania tutaj, mam równo godzinę, powinnam zdążyć.
czas leci zbyt szybko, często to powtarzam, ale bardzo mnie to smuci, boje się, że ominie mnie coś ważnego, że nie zauważę czegoś, co powinnam dostrzec, że nie wykorzystam szansy, którą dostanę od ludzi, że nie będę zadowolona z siebie, boję się, że będę zwykłą kobietą duszącą się w świecie pełnym fałszywych ludzi. przeraża mnie przyszłość i chciałabym mieć z kim o tym rozmawiać. wszystko można robić lepiej. czuję niedosyt, mam dosyć tylu zmarnowanych chwil. ostatnie dwie noce spędziłam na leżeniu i rozmyślaniu, byłam odcięta od świata zewnętrznego zupełnie, z wyłączonym telefonem wyobrażałam sobie wszystko inaczej, mój inny świat, w którym po każdej porażce staję się silniejsza, taka zupełnie inna Magda, bez tych wszystkich zmartwień i obaw, którymi zadręczam się wciąż i wciąż. byłoby świetnie gdyby to weszło w życie, ale nie widzę na to większych szans. próbowałam tyle razy zmienić siebie, mniej przejmować się otaczającymi mnie ludźmi, ale zawsze bez rezultatów. taka już moja natura, ale pogodzić się z tym jest mi jeszcze trudniej. a wszystko dlatego, że chciałabym za sześćdziesiąt lat stanąć na tarasie, zachwycać się kolorowym zachodem słońca i z czystym sumieniem przyznać samej sobie, że byłam dobrym człowiekiem, taką mam wizję, że zaraz to chyba sobie narysuję.
koniec tego smucenia, ludzie kończą nam się wakacje, no i tutaj mogę nawiązać pierwszej części notki - czuję, ze nie zrobiłam wszystkiego co mogłam zrobić, że nie wykorzystałam ich najbardziej jak się dało. ale mimo to to były dobre wakacje. nie chce mi się ich podsumowywać bo nie jestem w tym dobra, ale dziękuję ludziom, bo gdyby nie ludzie, którzy wypełniali mój czas to byłabym nikim. chylę czoło, przed tymi wspaniałymi osobami, z którymi spędzałam czas, DZIĘKUJĘ Z CAŁEGO SERCA
lepszego zakończenia wakacji nie mogłam sobie chyba zaplanować, cały tydzień coś robiłam, jutro słodki dzień a wieczorem ognisko znowu z ludźmi, którym z góry dziękuję, bo wiem, że będzie pięknie, nie ma innej opcji. w niedziele odpoczywam a w poniedziałek razem z koleżanką z nowej klasy rozpoczynam nowy etap w naszym życiu o nazwie "liceum", o zgrozo, jak to brzmi...

miło czasem usłyszeć zwyczajne " dobrze, że jesteś" :)



poniedziałek, 27 sierpnia 2012

cześć , robiłyśmy dzisiaj zdjęcia, słodkie zdjęcia takie jak lubię, jutro eksperymentujemy z kawą, znalazłyśmy fajne przepisy i pieczemy ciasto, no a poźniej jedziemy do mnie i idziemy na moją ulubioną ławkę  

















niedziela, 26 sierpnia 2012

sunday without sunsine

siema, jestem tutaj bo cholernie się dziś nudzę. 
wczorajszy wieczór zaliczyć mogę z czystym sumieniem do tych udanych, wybranie się na koncert zespołu z mojego miasteczka to było najlepsze co mogłam wczoraj zrobić, byli naprawdę dobrzy. 
 a dziś rano wróciłam do domu i w sumie nie zrobiłam nic konkretnego, ale takie dni też człowiekowi są czasem potrzebne, miałam dużo czasu dla siebie i mojej mamy, która ciągle narzeka, że mało z nią rozmawiam. moja mama to jest najlepsza mama na całym świecie, zobaczcie co dla mnie wyhodowała w swoim ukochanym ogrodzie :


 zdjęcie nie odzwierciedla rozmiarów tego słonecznika, ale to naprawdę największy jaki kiedykolwiek widziałam! i towarzyszył mi dziś przez cały dzień
a wieczorem wybrałam się w jedno z moich ulubionych miejsc na Ziemi, czyli tam : 


ale niestety długo tam nie posiedziałam, zbierało się na burzę, a czego jak czego, ale burzy to ja się strasznie boję i unikam.

zawiodłam się dziś, ostatnio coraz częściej się zawodzę. dziś zasmucił mnie fakt, że nasze ambitne plany na wyjazd poszły sobie, dlatego szybko musimy je czymś zastąpić.

jutro o 12:06 mam autobus do Pauliny, liczę na kolejny genialny sleep over, a jak się uda to nawet razy dwa, także cieszę się baardzo :)
 



sobota, 25 sierpnia 2012

hello looooooser

pora na superszczęśliwą notkę, bo obiecałam, że taka będzie więc co mi szkodzi.
mamy 14:14, a ja nic jeszcze z sobą nie zrobiłam, nie zjadłam nawet porannej porcji płatków, nie mam wcale ochoty, źle ze mną? czas zmienić ten nawyk!
nieważne, słucham kilku zespołów, które poleciła mi moja ulubiona ekipa remontowa ever i tak mi upływa kolejny nudny dzień. nie lubię takich pustych dni, zdecydowanie wolę wieczory, bo ostatnio jak coś się u mnie dzieje to wieczorem, tak jak na przykład wczoraj. byłam z kinie z Karolem i dziewczynami i było supermegaekstra i takie tam, film też fajny juma YUMA juma, polecam a co tam. dziękuje ludzie, potrzebowałam takiego wieczoru baaardzo, liczę na jakąś powtórkę niebawem ;>
a dziś muszę jeszcze:
  • ogarnąć swój pokój, bo wyrzucam niepotrzebne rzeczy i trochę narobiłam syfu ( jak tak dalej pójdzie to w moim pokoju nic nie zostanie) 
  • ogarnąć siebie, bo piżama nie chce się ze mną rozstać
  • spotkać się z najlepszym człowiekiem na świecie
  • pójść na koncert z moim miłośnikiem domowego zoo
także miło musi być! ostatni tydzień wakacji zapowiada mi się bardzo ciekawie, cieszy mnie to max ;) tylko trochę smutno, że muszę iść od września do szkoły, której pewnie nie polubię i która nie polubi mnie, będę się tam dusić i żyć od weekendu do weekendu, ale dam radę. zawsze daję radę, albo tylko mi się tak wydaje. i chciałabym żeby była już zima, bo nie lubię jesieni, nie lubię jesieni najbardziej, w zimę jest piękniej.
śmieszne kody wymyślają w smsach z gg, haha! muszę pisać smsy z bramki bo za szybko straciłam doładowanie i mama się na mnie obraziła. nie lubię pisać z bramek internetowych, ale organizator sobotniego ogniska wypytuje mnie o rózne rzeczy, a ja już się nie mogę doczekać, w końcu uda nam się ognisko :happyface: oby te na zakończenie wakacji było równie dobre jak te na rozpoczęcie to będę zadowolona.

mam ochotę tutaj pisać i pisać (rzadko tak się zdarza), ale czas ucieka jak szalony, a ja mam jeszcze dużo do zrobienia, chociaż pewnie większości i tak nie ruszę, normalka ;)


 żegnam was takim promiennym uśmiechem, 
niech mnie tylko nie opuszcza dzisiaj! 3majcie sie :* !!!

środa, 22 sierpnia 2012

tell something about me

szczęście, które ostatnio nie odstępowało mnie na krok, zrobiło sobie przerwę, 
dziś jest zdecydowanie nie mój dzień, wszystko przeciwko mnie
i chyba dopiero teraz zdaję sobie sprawę z tego ile mnie ominęło i ile straciłam


wiem, że warto czekać nawet na najmniejszy promień słońca


tęsknię.


niedziela, 19 sierpnia 2012

home SWEET home

cześć, tu znowu ja :) dotarłam do domu dziś około 19, a miałam być w piątek, wiem. wspominałam już o tym, że kocham spontaniczne akcje? pewnie tak, uwielbiam szybkie decyzje i zupełnie nieplanowane wyjazdy. cholera, do rzeczy! piszę o tym, że prosto z Warszawy pojechaliśmy sobie do Płocka na weekend i to była jedna z najlepszych misji w te wakacje. Płock to śliczne miasto, śmiało mogę to stwierdzić, będąc tam niespełna dwa dni, ma swój urok, a skarpa na której siedzieliśmy dwie noce to wprost magiczne miejsce, pozazdrościć. na fakt, że wrócę tam za kilka miesięcy mam ochotę tańczyć i rzygać tęczą. 
a dziś baaaardzo męczący dzień, żałuję trochę, że w taka śliczną pogodę musieliśmy smażyć się w samochodzie, ale zajechaliśmy na kawę do dwóch cudownych maluchów, które znałam godzinę, a płakały jak odjeżdżałam, słodko! dzieci mnie lubią, wiedziałam w sumie o tym od dawna, dobrze, że chociaż dzieci ^^ pominę już fakt, że jak zobaczyłam zieloną tabliczkę z napisem "Pasłęk" to miałam łzy w oczach, nienawidzę tej mieściny z całych sił. moja sześciodniowa sielanka, z ludźmi, których już mi brakuje, dobiegła niestety końca, trzeba teraz ogarnąć się jakoś tutaj i wykorzystać ostatnie dni wakacji jak najlepiej, coś wymyślimy co? póki co mamy do ogarnięcia zdjęcia, rowery, kino, nockę no i wypad z dziewczynami do Iławy, wszystko się uda, damyradenie? liczę na to. jutro jadę bawić się z moim ulubionym dzieckiem, a wieczorem spacer. śpię dziś w swoim nudnym szarym pokoju, cieszy mnie to, tęskniłam. 

WARSZAWA:

 PŁOCK:
dziś mam ochotę tylko na to, dobranoc ;* 

środa, 15 sierpnia 2012

big city life ahaha


jestem w Warszawie, w smutnej, ponurej, zatłoczonej Warszawie. chociaż w sumie dziś złapaliśmy trochę słońca, a warszawiaków rozwesela ogromny Król Julian z MADAGASKARU, który stoi w centrum. nie chce mi się opowiadać o tym, co tutaj robiłam, ani o tym co będę robić, ale każdy dzień wykorzystujemy w stu procentach czyli tak jak lubię najbardziej. oprócz wspaniałego uśmiechu mojego brata na mój widok, dostałam jeszcze prezent. za bardzo mnie tutaj rozpieszczają, a jak się zgubimy w nocy wszyscy głodni, szukając jakiegoś dobrego kebaba, to każdy nawzajem się pociesza i to jest piękne. i nic wiecej wam nie powiem, może poza tym, że jestem tu jeszcze bardziej szczęśliwa, tylko brakuje mi kilku osób w moim muzeum. mam tu do przeżycia jeszcze dwa piękne dni, a po powrocie też mam dużo planów, które musimy zrealizować, nie ma innej opcji. pozdrawiam was i tego boskiego chlopaka z Arkadii, ahaha! 
mam kilka zdjęć (czyli dwa) z poniedziałku.


 ten poniedziałek należy do tych dni, w których nie mam absolutnie czasu żeby posiedzieć w domu i się ponudzić, kocham takie dni z calego serca. bylam u Patrycji i zjadłam jej czerwoną zupę z koryta, spoko, spoko mamy mordki :*


a to ja i moje cudne wlosy z wczoraj, wyglądałam jak owca

no to cześć, piąteczka


niedziela, 12 sierpnia 2012

fly so high

cześć w niedzielne południe :)
siedzę sobie w domu, przecież to lubię, tylko że pół mojej rodziny gdzieś wyparowało z domu, a ja nie wiem gdzie oni są. piszę tutaj chyba tylko po to, żeby pochwalić się moim wczorajszym wspaniałym dniem.
liczę sobie właśnie i tak mniej więcej zrobiłam wczoraj 62 km rowerem, najlepszym rowerem na świecie. marzenia się spełniają, wiecie? szkoda tylko, że te małe, ale się spełniają. od dawna chciałam pojechać w to cudowne miejsce, do którego wręcz zaciągnęłam moją ulubioną towarzyszkę, no i się udało. byłam tam, szczęście nie odstępowało mnie na krok, serce szybciej biło od nadmiaru wspomnień, no i uśmiech nie schodził mi z twarzy nawet na sekundę, także sami widzicie, jak dużo radości może dać wycieczka rowerowa takiej wybrednej osobie jak ja. a wczoraj dostałam fajną wiadomość, więc wiem już, że jak wrócę od brata, to idziemy na rowery w troszkę większym gronie, JAK KIEDYŚ ♥ może w końcu się uda, czekam niecierpliwie!
uciekam teraz do moich obowiązków, a wieczorem spacer. jutro filmy z dziewczynami, a od wtorku Warszawa na kilka dni. no i jak tu nie kochać życia ?! haha, 3majcie sie ;)

I fly so high, I can touch the sky




 


piątek, 10 sierpnia 2012

omnonm

oglądałam dziś filmy w moim kochanym towarzystwie, na dziś mam przygotowany jeszcze jeden, ale póki co korzytam z komputera mojego brata i piszę tu coś na szybko bo mi się nudzi. pogoda ssie troszkę mocno, w sumie jest idelana do siedzenia w domu, doobra whatever , 20:20! hashas.
dobry będę miała weekend, tak myślę, a poźniej warszawa lajkyyt!


 TRZY METRY 
NAD NIEBEM
   
cześć, jesteś absolutnie cudowny

czwartek, 9 sierpnia 2012

i love my people

ale jestem kurczę szczęśliwa! naprawdę. ostatnie dwa dni były cudowne od początku do końca i zregenerowały moje siły, dały mi mnóstwo pozytywnej energii, także teraz już mam pewność, że dam sobie ze wszystkim radę, a póki co nie narzekam wcale, tylko dziwię się, czym ja sobie zasłużyłam na takie cudowne wakacje ? nic nie szkodzi, że nie byłam na żadnej koloni, wczasach czy obozie, spędzać czas z tak wspaniałymi ludźmi jak moi przyjaciele to jest dla mnie raj na ziemi, nie potrzeba mi niczego więcej ;)
a jak pomyślę o tym, ile jeszcze pięknych chwil mnie czeka to aż mam ochotę skakać do nieba!

<serduszka>














        kid cuuuuuudi *.*


poniedziałek, 6 sierpnia 2012

highway to HELL

6 sierpień, przeraża mnie to, jak ten czas szybko leci. od zawsze mnie to przerażało, ale teraz coraz bardziej. przemijający czas coraz częściej obserwuję na twarzach moich rodziców, co chwilę inne, to zadziwiające..

ale nie o tym tutaj chciałam pisać. chciałam się pochwalić, że któryś tam punkt na mojej wakacyjnej liście został spełniony, a brzmiał " być na jakimś koncercie ♥" , byłyśmy na afromental- to nic, że znałam 1 piosenkę, bo na ogół nie jara mnie ten zespół ani trochę, no ale było fajnie i to się liczy, no niee :D?
a po koncercie miałam wrócić do domu i położyć się spać a później całą niedzielę zamulać w domu i w towarzystwie mojej mamy zrobić coś dobrego na obiad, no ale tak się nie stało. nie to, że narzekam, wręcz przeciwnie, miałyśmy dobrą nockę do kolekcji i cała niedziela razem, dzięki ! :* a wieczorem obejrzałyśmy w kinie step up4 i naprawdę, kto nie oglądał to czas obejrzeć ;)!

ogólnie jak to miło mieć kogoś, z kim możesz nie rozmawiać tygodniami, a jak się już któreś z was odezwie, to nie możecie skończyć ze sobą rozmawiać, miło mieć kogoś, kto jest daleko od Ciebie a i tak czujesz, że jest z Tobą mimo wszystko i wszystkich, ogromne dziękuuje!

w tym tygodniu czeka mnie jeszcze wypad do elbląga, spacery i takie tam, w piątek nasz babski dzień- can't wait! a teraz w rytmie moich ulubionych piosenek spędzę sobie jakoś miło wieczór, tak jak lubię. a no i wypadałoby odpisać na smska od mojej słodkiej małpy, która obudziła mnie w nocy i zapytać się jak sobie radzi w sowim raju, no i mam coś ekstra, efekt mojej dzisiejszej nudy - tam na dole pod słitfotkami, pozdrawiam was i 3 majcie się kotki ;*!









haha SIEMANKO!

sobota, 4 sierpnia 2012

awww

cześć, mam mało czasu na pisanie tutaj, ale stęskniłam się, więc jestem.
byliśmy pod domkami, ahah co to była za melanżowania :O wszystko było tak pięknie, że aż śmiać mi się chce. i wróciliśmy wcześniej niż się spodziewaliśmy, ale nieważne. dzięki ludzie! ;)))
ostatnio z Julcia miałyśmy taką cudowną noc, że lepiej nie komentujmy, będzie co wspominać oootak!
wczoraj przespałam dzień, a na koniec Harry Potter, a dziś mam dużo do zrobienia, a później jedziemy z dziewczynami na afromental. jutro siedzę w domu, mam już zaplanowany dzień, a w tygodniu jedziemy cobie do Elbląga na cały dzień, tylko jeszcze trzeba zaplanować który to będzie dzień, a 11.08 prawdopodobnie Warszawa, także cudnie ;) to tyyyle, jeszcze tylko zdjęcia i piosenka od której uwolnić się nie mogę już czwarty dzień.






 
DZIEKI MALA :*
*.*