wtorek, 10 czerwca 2014

wszystko w jednym

Próbuję już trzeci raz coś tutaj dodać, mam nadzieję, że ta próba zakończy się powodzeniem.
Chyba gdyby nie to, że nie potrafię napisać notki na telefonie, pisałabym tutaj częściej bo komputer to dla mnie coraz większa abstrakcja. Dużo się działo w ostatnim czasie, większość czasu wspominam dobrze, ale częściej myślę o tym co przede mną. A przede mną bardzo dużo. Maj i czerwiec to zdecydowanie zwariowane miesiące! Aż sama się dziwie, że mam na nie siłę, bo to zupełnie inny czas mojego życia niż był do tej pory. Jestem tak bardzo szczęśliwa, że mam do kogo otworzyć gębę i że mam z kim wyjść kiedy chcę i  że jestem kochana przez takich ludzi, którzy dozgonnie będą w moim sercu i to już się nigdy nie zmieni. Często o tym myślę, o tym czym ja sobie zasłużyłam na to traktowanie? Przecież jestem tylko rozleniwioną, nudną dziewczyną. Mam jedynie fajne buty, ale to od dzisiaj, więc to nie może być powód ich sympatii. Ja po prostu jestem, mam tyle wad, a oni mnie kochają i lubią. Dlaczego? Nie rozumiem. Pozostaje mi tylko zastanawiać się nad tym dalej i cieszyć się szczęściem, które od nich dostaje. Szczęście jest naprawdę wszędzie i musiałam skończyć 17 lat żeby to dostrzec.. Jestem w 100% wdzięczna losowi za to co mi do tej pory przygotował, nie mam zupełnie na co narzekać, chociaż oczywiście często to robię, ale później się opamiętuję, raz szybciej, raz później, ale zawsze. Maj, który już za mną to mój ulubiony miesiąc i tak będzie już zawsze. Tegoroczny czerwiec, jego wypełnione po brzegi weekendy też sprawiają, że bez przerwy się śmieję. Piękne Barczewo i wyciągnięte w trakcie pobytu tam wnioski poprawiają mi humor do dziś, przepyszne McFlurry Oreo w towarzystwie jeszcze słodszego człowieka to cudowny pomysł na spędzenie chwili razem, kolacja godna najwyższej oceny Magdy Gessler, którą przygotowały moje dwie przyjaciółki to też szczęście, którego się nie spodziewałam. Przyjaciółki, które od pewnego czasu świetnie czują się w swoim towarzystwie beze mnie, a ja cieszę się, że jedna z nich już nie czuję się samotna, gdy ja nie mogę jej poświęcić czasu. Nowe buty to szczęście ogromne, bo były moim marzeniem, w dodatku dostałam je od mojego osobistego dostawcy, który przywiózł towar pod sam dom i cieszy się z nich tak samo jak ja. Czwartkowy dzień w Toruniu od dziś cieszy mnie znacznie bardziej, bo wiem, że jedzie ze mną moja M, nie mogę się doczekać! I soboty, czyli zakupów i morza z trójką także najbliższych mi ludzi.Czekam na to już tyle czasu, że po prostu musi być wspaniale. Później kolejny weekend z głosem Piotra Roguckiego, czyli w końcu jakiś koncert! I to wcale nie byle jaki, tak długo o nim marzyłam... Później to już tylko koniec roku, pakowanie i wylot. Czyli lipiec, którego tak cholernie się boję. Paraliżuje mnie strach od środka, ale jak pomyślę o kolejnych marzeniach,  które spełnię dzięki miesiącowi w Anglii to robi mi się dużo lżej. Tym bardziej, że marzenia zostaną spełnione poprzez moją ciężką pracę, więc pojawi się dodatkowa satysfakcja, że sama sobie na to wszystko zapracowałam. Mam tylko nadzieję, że tęsknota pozwoli mi normalnie tam funkcjonować. Oprócz tego wszystkiego muszę także pamiętać, że na tym świecie są osoby, które próbują zniszczyć moje szczęście i udaje im się to. Ale w sumie warto było się przejąć, żeby później usłyszeć tyle ciepłych słów. Szczerych. Muszę pamiętać, żeby nie ufać każdemu, a to takie trudne..
Dziękuję Wam, że jesteście ze mną M.B.P.M.B.B.D.P.S.B.I., super z was ludzie


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz