niedziela, 27 kwietnia 2014

creating days&memories


Chyba po raz pierwszy jestem tutaj z czystej zazdrości, szczerej zazdrości o piękną notkę na blogu mojej małej sówki, która zmotywowała mnie do obecności tutaj.
Będę się chwalić tym jak dobrze się czuję i jak dobrymi ludźmi się otaczam. Weekend, który wielkimi krokami dobiega końca dał mi sporo do myślenia i wiele mnie nauczył. To tylko dwa dni, a tak wiele można zrozumieć. Dwa dni tak wyczerpujące i wspaniałe, w większości wypełnione uściskami, uśmiechem i kotletami schabowymi w połączeniu z wódką i colą. Nie miałam czasu nawet do końca dopić kubka kawy, bo czas gonił do kolejnych odwiedzin, do kolejnego 'sto lat', do sali wypełnionej po brzegi eleganckimi ludźmi słuchającymi tylko mnie, choć przez moment, do kolejnej 5letniej dziewczynki która widzi we mnie  największą przyjaciółkę bo pozwoliłam jej nosić swoją bransoletkę i w końcu do uśmiechów moich ukochanych najbliższych ludzi, uśmiechów na MÓJ widok. Naprawdę czuję że żyję w takich chwilach i tylko dla takich chwil żyję, to wszystko jest takie cudowne choć drobne i z pozoru nic nieznaczące. Błąd, bo nie ma wspanialszego gestu niż wtedy, kiedy ktoś uśmiecha się gdy Cię zobaczy i wiesz, że ten uśmiech jest tylko Twój. Nie jestem w stanie zliczyć, ile razy w ciągu ostatniego tygodnia usłyszałam jak pięknie wyglądam, jak jestem kochana i godna zaufania, że jestem jak lalka, że miło mnie widzieć i jak dobrze że jestem. Tyle ciepła, zrozumienia i współczucia zostało mi przekazane, że nie sposób się nie uśmiechać. Sama świadomość tego, że ktoś robi coś dla mnie, wyłącznie dla mnie, że ktoś poświęca mi czas bo tego potrzebuje, podbudowuje mnie i daje mnóstwo sił. Mój adres na kopercie, pięć stron listu i tysiące słów kierowanych do mnie to już w ogóle obłęd.
Teraz, kiedy już wszystko głębiej zakorzenione i bardzo ważne, staje się coraz lepsze, kiedy wszystko dobrzeje- nabieram sił i mam przed oczami tylko dobre momenty przeszłości i przede wszystkim nadzieję na piękne jutro i piękne całe życie. Słowa "wierzę, że najlepsze jest jeszcze przed nami' nabrały znowu sensu i nadziei, godzina w odpowiednim miejscu z odpowiednimi ludźmi to powinien być obowiązek by czuć się spełnionym i zadbanym. To było miłe spotkać się po roku w tym samym miejscu, pierwszy raz autem zamiast roweru.
Nie byłabym sobą gdybym w towarzystwie tych wszystkich cudowności nie wspomniała o kobiecie, bez której byłabym zupełnie kimś innym, która codziennie pije ze mną kawę waniliową, za którą nie przepada ale ważne, że to moja ulubiona, która robi mi kanapki do szkoły i śmieje się ze mną z mojego bzdurzenia i która zawsze widzi rozwiązanie z każdego problemu, jesteś moim cudem.




enjoy the little things

jesteś super i super że jesteś!
"Teraz kiedy jesteśmy już tak blisko, 
nie mam pojęcia jak ja bez Ciebie żyłam"
"I chcę wywoływać tylko piękny uśmiech na Twojej twarzy"

"To oni są dziwni czy my?"


po burzy zawsze wychodzi słońce! ;)





poniedziałek, 21 kwietnia 2014

21x11

Jestem, bo chyba coś się zmienia. Chcę to napisać tutaj, bo dawno nie pisałam czegoś ot tak fajnego. Chyba będzie znowu dobrze :) Gruntowne zmiany zaczęłam nie tylko w moim pokoju, ale i w sobie i z tego jestem dumna najbardziej. Pierwszy raz od dawna jestem z siebie dumna, jest cudnie! Już nie czuję, że z każdym mniej mam coraz mniej, coś się skończyło, mimo że czas przemija, a pamięć nie. Zapowiada się naprawdę rewelacyjna wiosna, po brzegi wypełniona różnymi ludźmi i zamierzam wykorzystać to wszystko w 100%.
Dawno nie było tak dobrze, ogólnie dobrze, niech to trwa jak długo się da. 

                            ♥  ♥  ♥  ♥  ♥




sobota, 12 kwietnia 2014

what happened?

Hej.
Chociaż może witam pasowałoby bardziej, bo hej to za optymistycznie. A optymizmu to u mnie dziś niedowaga. 
Wystarczy na sekundę znaleźć się w złym miejscu w nieodpowiednim czasie a Twój umysł przepełniają miliony myśli, uczucia przedzierają się przez Twoją duszę a Ty nie potrafisz się opanować. Świat jest zły, coraz bardziej. Krótkie momenty skupienia to ostatnio to, co wychodzi mi najlepiej, jak w solowej płycie Rojka - składam się z ciągłych powtórzeń - moje nowe uzależnienie. Już jedyne, bo wieczne siedzenie w domu i kłęby myśli zabrały to co we mnie najlepsze- ludzkość. Coraz częściej łapie się na tym, że wole unikać wszystkiego i wszystkich. Kiedyś było zupełnie odwrotnie, nie lubiłam życia samotnika. Dlaczego ciągłe wracam do tego cholernego 'kiedyś'? Może dlatego, że ostatnio przeszłość to jedyne co mam, bo teraźniejszość to ja mam nijaką. Może już czas powiedzieć dosyć? Potrzebuje uwierzyć w coś, co pozwoli mi funkcjonować jak człowiek w wieku niespełna 18 lat, nie 65. Problem mam z tym, że nikt mnie nie rozumie. Nikt nie zdaje sobie sprawy, że powinien spróbować... Chyba czas zacząć robić wszystko po kolei, tak jak powinnam, chodzić tam gdzie mnie jeszcze nie było, a przede wszystkim stłumić głos w niektórych sytuacjach, może lepiej na tym wyjdę. 

PS, dlaczego nie dajesz mi spać spokojnie?


TYLKO NIE MÓW MI, ŻE CHCIEĆ TO MÓC :)

czwartek, 27 marca 2014

nic, dosłownie

Witam garstkę moich obserwatorów w ten prawie idealny wieczór, w moim nudnym, monotonnym świecie, o którym beztroska i sielanka już dawno zapomniały. Lubię ten świat, nawet jak jest do szpiku kości nudny, to wiem, że to właśnie jestem ja i tu właśnie jest moje miejsce. Uszczęśliwia mnie jednak fakt, że nie przywiązuje już dużej wagi do rozczarowań, od których aż się roi. Nigdy nie lubiłam mieć swojego świata tylko dla siebie, uważałam, że zwyczajnie to do mnie nie pasuje. Dziś wiem, że to był błąd, bo coraz częściej moim światem dzielę się tylko ze sobą. Myślę, że to przez to, że tak często jestem na niego skazana. Fatalnie się z tym czuje, ale to nie jest, o dziwo, przykre. Nie mogę stwierdzić, że przestrzeń mojego jednoosobowego łóżka, moja niezastąpiona poduszka, kubek gorącej kawy i dobra książka to mój ulubiony świat. Mogę to jednak nazwać jedynym światem jaki mam. Skończyło się wszystko oprócz zapasu kawy w półce. Ja się już przyzwyczaiłam. Ja. Przecież nie jestem pępkiem świata, chociaż może często się tak zachowuję. Mam tego świadomość. Mam jeszcze jedną. Świadomość nowej mnie, której nikt chyba nie zauważył. Tylko ja. Znowu ja. Chyba nikomu to nie przeszkadza. Nikt nie narzeka, nikt nie pyta. Podobno każda zmiana jest dobra. Nie lubię słowa podobno. Ludzie się zmieniają, to fakt towarzyszący mi jakoś od drugiej klasy gimnazjum, kiedy zrozumiałam jego sens. I to właśnie tutaj tkwi problem. Prawie wszyscy ludzie, których nazywam i nazywałam przyjaciółmi się zmienili, więc dlaczego miałabym nie pójść w ich ślady? Najgorzej jest wtedy, kiedy ktoś zachowuje się tak, jak nigdy dotąd, robi coś czego nigdy wcześniej by nie zrobił. Widzisz to i milczysz. Boisz się zwrócić na to uwagę, boisz się ignorancji. Milczysz. Jest Ci przykro, ale milczysz, uważasz, że to najlepsze wyjście. Nie wiem czy jeszcze gorzej, ale na pewno źle jest wtedy, kiedy już jakimś dziwnym (albo szczęśliwym) trafem udaje Ci się zamienić kilka zdań z kimś, kto kiedyś wypełniał Twój wolny czas i lubił to robić. Masz nadzieję, że się zainteresuje Twoim aktualnym wolnym czasem. Robi to. Cieszysz się. Robi to tylko po to, żeby za chwilę stwierdzić, że zapomniał o swoich wcześniejszych planach. 'Może uda się następnym razem' -dodaje. Coś wtedy pęka w Tobie, masz ochotę odwrócić się i odejść żeby nie widział Twoich zeszklonych oczu. Co robisz? Tłumisz emocje i słuchasz opowiadań, jak cudownie spędził poprzedni wieczór, dzień, weekend. Bądź bliski dla bliskich. Kim są bliscy?

wtorek, 4 lutego 2014

still in love / setny post!

Cześć moja gromadko czytelników! 
Moim celem na ferie było napisanie tutaj i w końcu się zdecydowałam. Standardowo nie wiedziałam jak zacząć i nie wiem co tutaj pisać, mam nadzieję, że wyjdzie z tego ciekawa całość ;-)
Wiele się zmieniło podczas mojej półrocznej nieobecności tutaj, naprawdę dużo. Przede wszystkim utwierdziłam się w przekonaniu, że zbyt szybko przywiązuje się do ludzi i ufam byle komu... Miniona jesień była dla mnie koszmarem, choć grudzień pobił każdy miesiąc zeszłego roku, smutek i rozpacz wypełniły go po brzegi. Ten koszmar jeszcze często mi się śni. nigdy nie pomyślałabym, że człowiek w rozmowach z ludźmi może władać naprawdę mocnymi słowami określającymi miłość i przyjaźń, które tak naprawdę nie mają żadnego znaczenia. To trudne zapomnieć o człowieku, który stanowił Twoją codzienność i do tej pory mi się to nie udało mimo, że oddawałam całą siebie żeby pomóc i dotrzymywać towarzystwa. Cała moja dobroć, życzliwość i dobre rady zostały mi wynagrodzone kłamstwem i to boli jak nic innego. Chyba nigdy nie zmieni się we mnie ta nadmierna sentymentalność i tęsknota za przeszłością, nigdy nie nauczę się żyć chwilą, taka już jestem. Niestety prawda jest taka, że tęsknię ale nauczyłam się z tym żyć. A życie mam fajne mimo wszystko! Całe szczęście krąg moich przyjaciół nie zmalał jeszcze do minimum, choć zmalał znacznie...i to bardzo przykre. Ci najważniejsi zostali i wypełniają mi codzienność swoimi uśmiechami. Mam wrażenie, że zostaną już zawsze i mam też nadzieję, że tak właśnie będzie.
Czas zmienia wszystko, wszystkich i mnie. Zmieniłam się bardzo mocno, widzę to każdego dnia, ale nadal przejmuję się każdą błahostką, robię problemy z niczego i nadal szybko się denerwuje i zamartwiam. I wciąż niezmiennie kocham tego samego człowieka, tylko jego jednego, bo podobno można kochać dwie osoby jednocześnie. 
nie wiem kiedy pojawię się już ponownie, to będzie ciężki rok, mój rocznik wkroczył w 'fazę 18' a ja łącznie z moją babcią nadal w to nie dowierzamy. 

ja i moja odwieczna przyjaciółka na zawsze 

mój najwierniejszy przyjaciel, najważniejszy bąbel 

ja i moja prawa ręka, młodsza siostrzyczka


ja i mój kumpel ze szkolnej ławki, dorosły superbraciszek

ja i moja blondsiostrzyczka, której ostatnio coraz więcej w moim życiu
choć już tracę wiarę, że najlepsze jest jeszcze przed nami..
to ja i mój najwspanialszy brat i to za czasem z nim spędzonym tęsknie najbardziej

a to niezastąpiony właściciel mojego serca ♥ ♥ 



a to tylko ja,

środa, 14 sierpnia 2013

holidays


obiecywałam już tyle razy, że tu będę no to w końcu jestem, choć czuję, że nie potrafię już tutaj pisać.
wakacje mijają jak szalone i pierwszy raz w życiu naprawdę mnie to cieszy. codziennie myślę o nowym roku szkolnym i wszystkim co z nim związane, zupełnie nie wiem co się dzieje ze mną, ale po prostu tęsknię za tymi ludźmi, których jest mi mało i za tą atmosferą.

co do wakacji to nie do końca są takie jak sobie je wyobrażałam, za dużo nudy i za dużo złych momentów. wiecznie nie ma co robić i gdzie pójść, ale fakt faktem, że było sporo fajnych wypadów, spotkań i misji, no ale jak dla mnie za mało :( ale oprócz tego to było też kilka takich etapów tych niepełnych dwóch miesięcy, kiedy nie dawałam rady z dysponowaniem swoim czasem pośród wszystkie te osoby które się tego domagały i to jest cudowne :)

ostatnio mam za wiele na głowie, nie umiem sobie poradzić z ilością spraw do ogarnięcia, więc mam nadzieje ze ostatnie dwa tygodnie sierpnia naładują moją moc i dadzą mnóstwo pozytywnej energii na nadchodzący rok szkolny w który wkroczę już prawie dorosła! niestety dorosła tylko wiekiem, bo umysłem wciąż w podstawówce. kilka nocy w Warszawie już było, teraz czas na Gdańsk, mam nadzieję, że nam się uda, bo morza to mi wiecznie za mało.

kolejny raz powiedzenie, że nie można mieć wszystkiego się sprawdza. w sumie to ja mam wszystko już teraz i doceniam to jak tylko się da, nie pozwolę nigdy żeby to się zmieniło. 3 'rzeczy' które każdy człowiek powinien w życiu osiągnąć i które każdy powinien mieć razem, bo wtedy jest najcudowniej, to właśnie moja największa duma. nie oddam tego nikomu, nigdy! ;) paradoks, ile musiałam się wycierpieć, żeby teraz usiąść w nocy otoczona jedynie dzwiękiem klawiszy i stwierdzić, że mam wszystko i nawet jeszcze więcej. so, never give up.


Alice, z którą czas leci stanowczo zbyt szybko
moje wakacje w wielkim skrócie

sweet sister can do wonders

sooo nice day, elbinbejbi

kocham moje siostry

kto to jest rasista? moje słodke bobaski!

magia istnieje ;)



moje ulubione zdjęcie, cudowna Ty i cudowna Warszawka


piątek, 7 czerwca 2013

you don't know what I feel

I love every little thing about you

cześć, nie będę was przepraszać za swoją nieobecność, bo jeśli już przepraszam to staram się błędu nie powtarzać, a tu się nie da :) 
ale jestem, bo lubię tu wracać. lubię tu wracać jak mnie wszystko przerasta i jak nie wiem co ze sobą robić.
nic nie jest tak jak powinno być, codziennie nowe rozczarowania i smutki. zero w tym wszystkim jakiejkolwiek chęci i motywacji, najchętniej ciągle bym spała, dosłownie ciągle i wcale mi się nie podoba takie podejście do życia. czekam już tylko na kolejne dni tego pięknego weekendu i wierzę, że on coś zmieni.

można przez kilka lat nazywać kogoś przyjacielem, nigdy tak naprawdę nie odczuwając tej przyjaźni ?
chyba czas spojrzeć prawdzie w oczy i przyznać się przed sobą, że coś co jest między nami choć bym nie wiem jak chciała przyjaźni nie przypomina, bo po tamtej stronie nie ma już nic a ja nie mam wystarczająco dużo sił, by to mogło trwać, tak się nie da. pora skończyć się oszukiwać, że jeszcze będzie dobrze i że jeszcze damy radę, bo to do niczego nie prowadzi. nigdy nie sądziłam, że kiedykolwiek w nas zwątpię aż tak bardzo, że nie będziemy mieć ani chwilę, żeby porozmawiać. teraz już wiem, że nie wolno zwlekać z żadnymi problemami i niedomówieniami, wszystko należy wyjaśniać na bieżąco, bo później jest już tylko coraz ciężej i ta relacja robi się zwyczajnie sztuczna. kto by pomyślał, że to wszystko się tak słabo potoczy... jest mi zwyczajnie przykro, że piszę o tym tutaj, ale właśnie tego potrzebuję i mam nadzieję, że coś do Ciebie dotrze. tak wiele chciałabym jeszcze tu napisać... strasznie trudno przychodzi mi oswajanie się z faktem, że komuś przestaje zależeć na mnie i na znajomości ze mną, boli mnie sama myśl o tym że Cię tracę. nie wierzę, że to piszę, ale widocznie tak musiało być. czas wszystko pokaże. już nie widzę żadnej przyszłości dla nas, ale nigdy nie przestaję kochać i żal będzie tego wszystkiego co za nami


mam ochotę uciec stąd jak najdalej, z garstką moich prawdziwych osób, zapomnieć o całym złu tego strasznego świata i śmiać się do granic możliwości. tak strasznie potrzebuję wakacji... zacznę w końcu żyć, obiecuję, że się ogarnę i skończę w końcu rozczarowywać ludzi na których mi zależy, to będzie przepiękny czas, mam pewność, że z Wami poradzę sobie ze wszystkim co mnie czeka, dziękuję kolejny raz

mój śmieszek kochany

kocham moich ludzi z klasy i takie dni jak wtedy

cześć siostra

ulubiooone






strasznie cieszę się, że są jeszcze takie osoby, które za każdą chwilę spędzoną ze mną, są gotowi do wyrzeczeń :D jesteście wspaniali i mogę to powtarzać całe życie. kocham wszystko co przed nami i kocham wszystkie ody do Madlę ;*












WAKACJE NAD JEZIOREM 
SUMMER PARADISE
BIG CITY LIFE
SUNSHINE
YOU
 




za mną kolejny piękny dzień, cały wypełniony, dziękuję
PRZYZNAJ, ŻE W SUMIE SIĘ ŻYJE CUDNIE I PRZESTAŃ WYĆ