czwartek, 22 listopada 2012

pretty future

siedemnasty za nami, było lepiej niż sobie to wszystko wyobrażałam. pomijając wpadki niektórych osób, ale co to by była za impreza ;) cieszę się, że tyle ludzi się na siebie otworzyło, najlepszy sposób integracji obu klas. w styczniu powtarzamy, obowiązkowo!
wszystko za szybko się zmienia, ale na szczęście wielkimi krokami zbliża się zima, której nie lubię, ale zdecydowanie lepsze to zło, niż smutna jesień. szkoda tylko, że nie będziemy już potrafili wspólnie wyjść na gorącą czekoladę i z uśmiechami na twarzach rozmawiać na nasze ulubione tematy i śmiać się, pękać ze śmiechu. szkoda, że nie będziemy już wymieniać się rękawiczkami, zdzierać gardeł na mieście, uciekać od 'tych' śnieżek i szkoda, że nie będziemy już szukać odpowiedniego sopla, który miał służyć jako nos dla naszego bałwana. nie będziemy już razem czekać na pierwszy śnieg, wszystko pamiętam.
przeszłość mam piękną, ale czas zejść na ziemię, muszę poprawić oceny, przepisać zaległe notatki i usprawiedliwić nieobecności. nie wiem tylko kiedy znajdę czas na to wszystko, bo w tygodniu jestem za bardzo zmęczona, a weekendy zwykle nie mam czasu. jakoś sobie poradzę..
chyba coś się zmieniło we mnie, bo gdyby mnie ktoś dziś zapytał, czy chciałabym wrócić do wcześniejszej rzeczywistości, do starej szkoły i klasy, to wybrałabym liceum. moje dziewczyny są cudowne, na większość nauczycieli nie mam prawa narzekać, jest co prawda dużo nauki, ale przy tych ludziach to nie problem ;) gdybym miała jeszcze raz wybierać szkołę, moja decyzja byłaby taka sama. teraz już wiem, że to wszystko wymagało czasu, żebym przywykła do nowego otoczenia, które na dzień dzisiejszy odpowiada mi bardzo mocno. oczywiście nie zapomnę tego wszystkiego, co mi sie przytrafiło wcześniej, te wszystkie miłe wspomnienia związane z tamtymi czasami mam już głęboko w sercu i moim pamiętniku, a ludzi i nauczycieli będę zawsze miło wspominać.
oby dziś również udało mi się spędzić taki miły wieczór w towarzystwie ulubionej herbaty z miodemi ukochanego serialu, pozałatwiam dzisiejsze sprawy i mam nadzieję, że się ze wszystkim wyrobię.
jeszcze tylko przeżyć jutrzejsze 5 lekcji i zaczynami jeden z najlepszych weekendów ostatnich miesięcy- CZAS NA IMPREZĘ, CIESZĘ SIĘ SZCZERZE. dwie imprezy w jeden weekend, to coś to lubimy najbardziej, luzing kontrol end stej flaj







środa, 14 listopada 2012

jestem, bo wiem, że jest paru ludzi, którzy na to czekają.
dużo się dzieję, dziwię się, że jakoś daję radę ogarnąć natłok obowiązków i całej reszty.
cały ten listopad to najlepszy miesiąc, ale bardzo męczący. w szkole ciągle coś, a ja jestem leniwa. no i każdy weekend zarezerwowany, piękne uczucie. tyle, że nie moge się skupić w tygodniu, bo ciągle wyobrażam sobie nadchodzące superdni. dosłownie nie wierzę, że za 3 dni będzie już 17, ten długo wyczekiwany SIEDEMNASTY dzień listopada. trochę się boję, że nie damy rady wszystkiego ogarnąć, albo, ze  ludzie nie będą zadowoleni i jeszcze jednego się boje. no i pominę już to, że zupełnie nie mam na siebie pomysłu, ale to taki tam szczegół. ehhh ciekawe jak to wszystko będzie wyglądało.
na wieczór mam historię i polski, jutro 2,5 lekcji i w końcu będę w teatrze, później wielkie zakupy we wszystkich supermarketach w mieście, no i piątkowy wieczór w końcu spędzimy razem ;) później nocka no i sobota, czyli kucharki cztery , od rana.
proszę, żeby wszystko się udało
i żeby przyszły tydzień szybko minął bo znów imprezowy weekend się szykuje
czy tylko ja zauważyłam to, że się zmieniłam?
oby grudzień był spokojniejszy, bo chyba trochę przesadzam

dajcie mi siły


ZIOMECZKI




sobota, 3 listopada 2012

serduszko

mój cudowny długi weekend właśnie dobiega końca, bo jutro to dzień wyjęty z życiorysu- książki.
postanowiłam dzisiaj sobie odpuścić, odpocząć, bo za dużo wrażeń jak na długi weekend. a za to jutro czeka mnie pracowity dzień, czas wziąć się w garść i przepisać zaległe notatki, bo przegadane lekcje mają swoje skutki.
nie wiem od czego mam zaczynać, trochę monotonne co weekend dziękować tym wspaniałym ludziom, za idealną atmosferę, za dotrzymanie towarzystwa. nie do opisania! listopad zaczął się lepiej niż przypuszczałam, zaczęłyśmy nasze ulubione spacery 'po nocach', śmianie się i śpiewanie straych przebojów na środku chodnika, zaczęłyśmy nasze narzekanie na zmarznięte ręce, uwielbiam to.
spędziłyśmy w końcu dzień u mojej ukochanej Pusi, brakowało mi tego jak niczego innego, tęskniłam za poczuciem się jak dawniej. było jak kiedyś. kocham czuć się jak dziecko.
zaczęliśmy gorączke weekendowych nocy. takie burżuazyjne domówki to jednak zbliżają ludzi, dobre gitary w kuchni i tańce z maluszkiem na rękach, dobre gubienie kapci, skakanie przez kałuże i dobre tempo przy odprowadzaniu do domu. kocham tą słodką świadomość, że to dopiero początek. ;>
i fajne soboty, bo z wami, fajne błotko, przystanki, spocone głowy i śpiewanie. no i dobra huśtawka i ten smuteczek :*

I NEED YOUR LOVE, I NEED YOUR TIME
WHEN EVERYTHING'S  WRONG 
YOU MAKE IT RIGHT
I FEEL SO HIGH, I COME ALIVE
I NEED TO BE FREE WITH YOU TONIGHT
I NEED YOUR LOVE

generalnie to chciałabym, żeby reszta jakoś sama się ułożyła. ale chyba tak się nie da, szkoda że nikt nie potrafi coś na to zaradzić, lubię jak ludzie sami wychodzą z inicjatywą rozwiązywania konfliktów i problemów, lubię nie mieć za co przepraszać. to chore i nie do wytrzymania. potrzebuję długiej rozmowy, prawdziwej szczerej rozmowy i może coś się zmieni, bo póki co, to ja WYSIADAM

takie jesteśmy panienki!


slodkie,  a co tam
nie zabrakłoby Cię, chcesz czy nie ;*

urzekło mnie ;> wieczór 1 września SERCE


sobota, 27 października 2012

in love everyday

w końcu mam czas dla siebie, dlatego mam nadzieję, że coś lepszego mi tutaj wyjdzie. trochę przykro, bo mój wieczór miał wyglądać zupełnie inaczej. trudno, nie zawracam sobie więcej tym głowy. mam dziś czas i ochotę robić to na co ostatnio owego czasu i chęci mi brakowało.
miło było zobaczyć w nowej szkole dawnych nauczycieli, ulubionych nauczycieli i szczególnie miło było zobaczyć te wszystkie słodkie, małe mordki, z którymi dawniej spędzałam przerwy, zdecydowanie mi tego brakuje. jedyne co mogę zrobić, to schować głęboko w sercu te wszystkie wspomnienia związane z moim ukochanym gimnazjum i wracać do nich bardzo często, czyli tak jak lubię. i mam nadzieję, że za trzy lata tak samo będę pisać na temat liceum, wszystko na to wskazuje, że tak będzie. kończymy drugi miesiąc nauki, a ja jestem już w pełni przekonana do tej szkoły. w sumie jak ludzie są fajni to wszędzie jest dobrze.
dziś czuję, że wszystko wraca na swoje dawne miejsce, na właściwy tor. mam wokół siebie w s p a n i a ł y c h ludzi, których kocham całym swoim miodowym sercem. i nawet sobie nie wyobrażacie jaka jestem wdzięczna, że pomimo szkół, ktore nas poróżniły, czy nawet szkoly w innym mieście, MY nadal trwamy i dajemy radę nadal ze sobą przebywać tak często, jak tylko pozwoli nam na to czas. a czas to frajer, za szybko biegnie, ale na szczęście, umiemy go przegonić i znów uśmiechamy się do siebie wzajemnie, to jest piękne. nie chcę już tego głupiego października, zupełnie nie mój miesiąc, miło, że już się kończy! czekamy na listopad, cały NASZ, od początku do końca.
czas skończyć tą ponurą notkę, przygotować kubek supersłodkiego kakao i rozpocząć mój magiczny wieczór z moją ulubioną Magdą M. na czele
dziękuję, że znów jesteś i jesteśmy takie fajne jak wcześniej, nawet bardziej
dziękuję za wspaniałych kilkanaście godzin, marznięcie na ognisku, swag zdjęcia i zapomniane słuchawki
proszę, żeby wszystkie plany udało nam się zrealizować
lubię mieć 9 nieodebranych połączeń i szukać na gwałt telefonu
i lubię rozmawiać przez telefon z takimi śmiesznymi ludźmi
zdecydowanie LUBIĘ swoje życie, tylko dzięki wam wszystkim, jesteście kochani, pamiętajcie
no i mam miodowe serce dzięki wam, bo czas z wami to tylko miód na serce. czas na miodowe włosy, 3majcie się i doceniajcie przyjaźń, najważniejszą w życiu wartość. 
<3 <3 <3 kocham kocham
słodziaku!

najlepsi na świecie <3
<3! jakie mamy ładne włosy

dziekidziekidziekidziekDZIEKUJE :*

sobota, 20 października 2012

czesc, jestem tutaj zeby sie troche pozalic.
nic mi sie nie udalo i siedze w domu jak debil. wczorajsze kilka godzin w Elblagu i dzisiejsze zdjecia = fajne przygody, tyle dobrego. nic mi sie nie udaje ostatnio, to juz wiecie, mam strasznego lenia i najchetniej przespalabym caly jutrzejszy dzien. przyszly tydzien. caly listopad, grudzien i tak do wakacji.  bo przydalyby mi sie wakacje, takie cudowne jak te minione. brak mi doslownie WSZYSTKIEGO z tamtych dni, piekne byly wszystkie chwile spedzone razem. ale czas wrocic na ziemie, mamy pazdziernik- durny, monotonny miesiac. ale juz za 8 dni zobacze mojego kochanego brata, ciesze sie mocno! a pozniej listopad, ktorego oczekuje juz od dawna. listopad czyli zimowe kurtki, szaliki i rekawiczki. grube swetry i goraca czekolada. listopad czyli pierogi babci na sniadanie  i cmentarze. czyli smutne wieczory, ludzie pelni zmeczenia i duzo wodki. ciekawi mnie ten miesiac, bardzo.

niedziela, 14 października 2012

przeżyłam przyzwoity tydzień w szkole, a piątkowy wieczór to była katastrofa, ale na szczęście nie byłam sama ;) lubię takie gadanie przez telefon i lubię wieczorne rozmowy z mamą, jest najlepsza.
w sobotę odwiedziłam Paulinę, w końcu miałyśmy okazję się porządnie nagadać, usmażyła mi najlepsze kotlety <3 szacuneczek! i wieczorem pojechałam na przedpołowinki, których jedynym plusem było towarzystwo, ale też do czasu. ważne, że poznałam sporo śmiesznych ludzi. a dziś bardzo leniwie, bardziej się chyba nie da. nie umiem nic na jutro, no może poza geografią, bo z gdy na stardoll można uczyć się mapy, podobamisieto. muszę tylko poradzić sobie z nadchodzącym, ciężkim tygodniem i czeka mnie nareszcie wymarzony weekend. wszystko będzie tak jak zaplanowałam, już ja się o to postaram !
no i odliczamy do 17ego, zobaczymy co to będzie za melanż, będzie pięknie :D



niedziela, 7 października 2012

yo ziomeczki

nie mogę uwierzyć, że weekend, który miał wyglądać zupełnie inaczej, sto razy pięknie, dobiega już końca, a ja zmarnowałam tyle czasu. chociaż sumując, to piątkowy przystanek i wieczorne zasypianie u boku jednej z najważniejszych osób i sobotnie trzy godziny w towarzystwie ludzi, których wiecznie mi mało - nie było aż takie złe, wręcz przeciwnie. także nie narzekam, jedyny powód to pogoda, która popsuła plany nam wszystkim.
ech, mój internet ma jakiś humory, męczę się z nim od kilku dni, jeśli chodzi o szkołę to ja sama nie wiem czy mam się cieszyć z powodu bardzo luźnych lekcji wynikających z ciągłych prób.słowo "nadrobimy" ma już na mnie zły wpływ. ale 0 rosyjskiego przez grubo ponad miesiąc cieszy mnie OGROMNIE!
nie lubię jesiennych niedziel szczególnie, bo są nudne i całe w domu. cały dzień na przemian piję kakao i herbatę z miodem i mam tak zamiar do końca dnia. a wieczorem tylko ja i moja ulubiona Fenfang, w końcu.
szykuje mi się fajny poniedziałek i sympatyczna kawka na wolnej haaha



NAUCZMY SIĘ DOCENIAĆ PRZYJACIÓŁ,
BO ŻYCIE NIE TOCZY SIĘ WYŁĄCZNIE
WOKÓŁ MIŁOŚCI ;]