czesc, jestem tutaj zeby sie troche pozalic.
nic mi sie nie udalo i siedze w domu jak debil. wczorajsze kilka godzin w Elblagu i dzisiejsze zdjecia = fajne przygody, tyle dobrego. nic mi sie nie udaje ostatnio, to juz wiecie, mam strasznego lenia i najchetniej przespalabym caly jutrzejszy dzien. przyszly tydzien. caly listopad, grudzien i tak do wakacji. bo przydalyby mi sie wakacje, takie cudowne jak te minione. brak mi doslownie WSZYSTKIEGO z tamtych dni, piekne byly wszystkie chwile spedzone razem. ale czas wrocic na ziemie, mamy pazdziernik- durny, monotonny miesiac. ale juz za 8 dni zobacze mojego kochanego brata, ciesze sie mocno! a pozniej listopad, ktorego oczekuje juz od dawna. listopad czyli zimowe kurtki, szaliki i rekawiczki. grube swetry i goraca czekolada. listopad czyli pierogi babci na sniadanie i cmentarze. czyli smutne wieczory, ludzie pelni zmeczenia i duzo wodki. ciekawi mnie ten miesiac, bardzo.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz