czwartek, 21 czerwca 2012

sam na sam, tylko ja i ten stan

to cześć, my dear
jest czwartek, pada deszcz, jestem zmęczona próbami, odpoczywam. piszę z moimi cudownymi ludźmi, przez których ciągle się uśmiecham. a przecież uwielbiam ludzi, dzięki którym się uśmiecham...*.*
ostatni dni w szkole mijają mi tak genialnie, że aż nie chce mi się z niej wychodzić. już widzę, jak będę szaleć z tęsknoty za tym wszystkim.. wakacje zbliżają się wielkimi krokami, a to dobrze, bo potrzebuję ich. potrzebuję się odciąć, ale chciałabym wrócić za dwa miesiące w to samo miejsce. trudno, poradzę sobie.
jadę zaraz po moją sukienkę, która coraz mniej mi się podoba. w ogóle to wszystko daje mi coraz mniej radości i odechciewa mi się z każdym dniem coraz bardziej. a to już pojutrze, juz za dwa dni nasz BIG DAY, kto by pomyślał, czas zleciał niewyobrażalnie szybko. to tyle, odezwę się już po wieczorku, wrócę tu z masą ślicznych zdjęć, obiecuję.

I'll whisper quitelty 
and give You 
nothing but truth
if You're not inside me
I put my future in You
You are my one and only






piątek, 15 czerwca 2012

power is back ?:D

siemanko w piątkowy wieczór, późny wieczór. w końcu weekend. dzisiejszy dzień był już dowodem na to, że to będzie cudny weekend, cały w planach, a suma sumarum takie lubię najbardziej. nachodziłam się dzisiaj meeega dużo, przeszłyśmy chyba z 30 km, załatwiłyśmy dużo spraw, zjadłyśmy ogromną tortillę, która trawi mi się do teraz o.O no i spotkałyśmy tysiąc dziwnych osób. takimi dniami pracuje się na wspomnienia właśnie. teraz to już padałam, miałam ochotę tylko na spanko, ale siedzę pijąc red bulla więc noc będzie trochę dłuższa niż powinna byc, dlatego tu jestem. w niedzielę mamy zaplanowane zdjęcia, więc odezwę się jakoś po weekendzie i wtedy może coś tutaj dodam. a tymczasem uciekam do swojej rzeczywistości, 3majcie się ciepło bąble ;)

ULUBIONE WIECZORNE ZAJĘCIE *.*



wtorek, 12 czerwca 2012

cześć wam, dziś już w miarę sensowna notka, serio ;)
kolejny tydzień zaczęty, już jeden z ostatnich w tej szkole, nie wierzę w to nadal i z każdym dniem staram się to przyjąć do wiadomości. przygotowania do wieczorku pełną parą, nikt na przerwach już o niczym innym w sumie nie rozmawia. a co do ocen to jeszcze tylko jutro i w czwartek mam ostatnie zaliczenia, później już luuuz do końca roku, lubieto. świadectwo nie będzie wymarzone, ale jest lepiej niż było a to najważniejsze. 
a nawiązując do weekendu, to nie wszystko się udało, był ciężki ale w sumie nie taki zły jak myślałam. a no i bierzmowanie, podołaliśmy !
jutro ciężki dzień - 8 lekcji, próba do poloneza 2godzinna, ale wieczorem może jakoś odbijamy jakąś pizza czy coś, błagam o ładną pogodę w weekend i żeby mnie deszcz nie łapał jak wracam do domu.


gdy znajdziesz chwilę, 
możesz wrócić w te miejsca, 
ludzie się zmienili ale mają wciąz te same serca
♥♥♥







sobota, 9 czerwca 2012

hope

ja wiem gdzieś tam w środku, że wszystko będzie dobrze..
awww ludzie, źle ze mną

fajny dzień przyjaciela, nie ma co, dzięki



piątek, 8 czerwca 2012

wtorek, 5 czerwca 2012

I'll be fine

cześć, przyszłam wam troszkę ponarzekać bo lubię tak sobie czasem. jak to zwykle bywa w tygodniu - mam wiele na głowie, a siedzę i nic nie robię. pogoda jest paskudna więc nie ma mnie nawet co podbudować i zmotywować do działania. i jak tu funkcjonować i wypełniać obowiązki, a co więcej, obietnice? nie lubię bez słońca. do tego boli mnie głowa, a z kawą muszę się już ukrywać przed mamą, bo twierdzi, że za dużo jej w siebie wlewam. żeby nie było tego wszystkiego za mało, to mam jutro osiem lekcji, do których muszę się dziś solidnie przygotować, bo jeśli tak dalej pójdzie to mogę się pożegnać z moim marzeniem na dobre. ah, zapomniałabym - algorytmy mnie prześladują, usilnie chcą żebym spędziła dziś z nimi wieczór, który zarezerwowałam dla siebie. 
no i jeszcze dla tych, którzy właśnie pomyśleli " ta to ma problemy..." - obciążona jestem jeszcze wieloma innymi, ważniejszymi problemami, które w dużej mierze wiążą się z bezsilnością, moim wrogiem numer jeden, ale o tym to nie w tym pamiętniku. 
tydzień mamy krótki, bo jutro ostatni szkolny dzień, a ja nie wiem czy mam się z tego powodu cieszyć czy płakać, bo jak pomyślę ile mnie w te cztery wolne dni czeka, to chyba wolałabym siedzieć w szkole..

hello baby, can I see Your smile ? (;

okej, to by było na tyle, odezwę się po weekendzie jak go przeżyję, a teraz do pracy, ech... zostawiam was z tą notką i z cudowną piosenką klik, bo mam z nią bardzo dużo wspomnień, do których wczoraj wracaliśmy. coś pięknego. to 3majcie się jakoś i niech was piłkoszał ogarnie, jak na polaków przystało, bo mnie to jakoś nie kręci wcale ;*