jeju, uwielbiam takie spontaniczne akcje. miałam piątek spędzić na jakichś warsztatach, a wylądowałam na warszawskiej agrykoli, na juwenaliach UKSW. nawet nie pomyślałam, że mogłabym tam pojechać. a dziś na dzień dobry jogging o 6 rano, bo przecież wymyśliłam sobie powrót o 7:00. trudno było namówić mojego wiecznie tęskniącego brata, haha kocham go :)
czyli wyszło na to, że przez dwie noce spałam jakoś 5 godzin, to chyba dlatego nie mam humoru.
idę wsłuchiwać się w dźwięki HEY, wspominać ich koncert i smutać na gg.
+fajnie było porozmawiać po takim czasie i powspominać dawne czasy, cudowne czasy..
++dziękuję za genialny wieczór.
jutro będę się uczyć i zajmę się blogiem, I promise

kocham Hey i Kasię. mój ulubiony zespół <3
OdpowiedzUsuńchciałabym móc zanurzyć głowę w strumieniu Twojej świadomości, bezpowroooootnie !
Usuńchciałabym przez judasze oczu twoich łagodnych spojrzeć kto tam, kto jest w środku?
Usuń