piątek, 15 czerwca 2012

power is back ?:D

siemanko w piątkowy wieczór, późny wieczór. w końcu weekend. dzisiejszy dzień był już dowodem na to, że to będzie cudny weekend, cały w planach, a suma sumarum takie lubię najbardziej. nachodziłam się dzisiaj meeega dużo, przeszłyśmy chyba z 30 km, załatwiłyśmy dużo spraw, zjadłyśmy ogromną tortillę, która trawi mi się do teraz o.O no i spotkałyśmy tysiąc dziwnych osób. takimi dniami pracuje się na wspomnienia właśnie. teraz to już padałam, miałam ochotę tylko na spanko, ale siedzę pijąc red bulla więc noc będzie trochę dłuższa niż powinna byc, dlatego tu jestem. w niedzielę mamy zaplanowane zdjęcia, więc odezwę się jakoś po weekendzie i wtedy może coś tutaj dodam. a tymczasem uciekam do swojej rzeczywistości, 3majcie się ciepło bąble ;)

ULUBIONE WIECZORNE ZAJĘCIE *.*



wtorek, 12 czerwca 2012

cześć wam, dziś już w miarę sensowna notka, serio ;)
kolejny tydzień zaczęty, już jeden z ostatnich w tej szkole, nie wierzę w to nadal i z każdym dniem staram się to przyjąć do wiadomości. przygotowania do wieczorku pełną parą, nikt na przerwach już o niczym innym w sumie nie rozmawia. a co do ocen to jeszcze tylko jutro i w czwartek mam ostatnie zaliczenia, później już luuuz do końca roku, lubieto. świadectwo nie będzie wymarzone, ale jest lepiej niż było a to najważniejsze. 
a nawiązując do weekendu, to nie wszystko się udało, był ciężki ale w sumie nie taki zły jak myślałam. a no i bierzmowanie, podołaliśmy !
jutro ciężki dzień - 8 lekcji, próba do poloneza 2godzinna, ale wieczorem może jakoś odbijamy jakąś pizza czy coś, błagam o ładną pogodę w weekend i żeby mnie deszcz nie łapał jak wracam do domu.


gdy znajdziesz chwilę, 
możesz wrócić w te miejsca, 
ludzie się zmienili ale mają wciąz te same serca
♥♥♥







sobota, 9 czerwca 2012

hope

ja wiem gdzieś tam w środku, że wszystko będzie dobrze..
awww ludzie, źle ze mną

fajny dzień przyjaciela, nie ma co, dzięki



piątek, 8 czerwca 2012

wtorek, 5 czerwca 2012

I'll be fine

cześć, przyszłam wam troszkę ponarzekać bo lubię tak sobie czasem. jak to zwykle bywa w tygodniu - mam wiele na głowie, a siedzę i nic nie robię. pogoda jest paskudna więc nie ma mnie nawet co podbudować i zmotywować do działania. i jak tu funkcjonować i wypełniać obowiązki, a co więcej, obietnice? nie lubię bez słońca. do tego boli mnie głowa, a z kawą muszę się już ukrywać przed mamą, bo twierdzi, że za dużo jej w siebie wlewam. żeby nie było tego wszystkiego za mało, to mam jutro osiem lekcji, do których muszę się dziś solidnie przygotować, bo jeśli tak dalej pójdzie to mogę się pożegnać z moim marzeniem na dobre. ah, zapomniałabym - algorytmy mnie prześladują, usilnie chcą żebym spędziła dziś z nimi wieczór, który zarezerwowałam dla siebie. 
no i jeszcze dla tych, którzy właśnie pomyśleli " ta to ma problemy..." - obciążona jestem jeszcze wieloma innymi, ważniejszymi problemami, które w dużej mierze wiążą się z bezsilnością, moim wrogiem numer jeden, ale o tym to nie w tym pamiętniku. 
tydzień mamy krótki, bo jutro ostatni szkolny dzień, a ja nie wiem czy mam się z tego powodu cieszyć czy płakać, bo jak pomyślę ile mnie w te cztery wolne dni czeka, to chyba wolałabym siedzieć w szkole..

hello baby, can I see Your smile ? (;

okej, to by było na tyle, odezwę się po weekendzie jak go przeżyję, a teraz do pracy, ech... zostawiam was z tą notką i z cudowną piosenką klik, bo mam z nią bardzo dużo wspomnień, do których wczoraj wracaliśmy. coś pięknego. to 3majcie się jakoś i niech was piłkoszał ogarnie, jak na polaków przystało, bo mnie to jakoś nie kręci wcale ;*


niedziela, 3 czerwca 2012

keep calm

leniwy weekend, + 15190000 kcal po wypasionej komunii, no i nocka, faajna nocka bo całkiem pożyteczna, a takie lubię. dzisiaj mam jeszcze tyle do zrobienia, że w sumie nie wiem co olać jako pierwsze, bo nie chce mi się nic dziś robić. jakoś to będzie, jakoś.. nie widzę ostatnio sensu w niczym co robię i wszystko mi już jedno, jestem zupełnie bez życia , 3macsieziomki


piątek, 1 czerwca 2012

one and only


ach, jest godzina 14:34, piątek a ja już jestem w domu i spokojnie piję kawę.
ciężki tydzień za mną, mam całe popołudnie dla siebie. i dłuuuugi wieczór niestety też, 
miałam go spędzić inaczej, ale nie mam na to wpływu, nie lubię nie mieć wpływu
wszystko pięknie, tylko pogoda ssie i psuje nam plany


bo nie ma takiej góry, na którą nie zdołamy wejść :)!